Około 13 lat temu, trzech kolegów ze studiów (Michał Brański, Jacek Świderski i Krzysztof Sierota) założyło biznes internetowy o nazwie o2.pl, który wielokrotnie skazywany był przez branżowych "znawców" na porażkę. Na początku firma wyróżniała się spośród konkurencji, między innymi darmowymi kontami pocztowymi, które najczęściej miały najlepsze parametry, komunikatorem Tlen - jedynym sensownym konkurentem Gadu-Gadu w tym segmencie (oprócz Skype'a oczywiście) czy serwisem Randki. Potem był m.in. sukces Pudelka i konkurencja, która starała się go skopiować, ale nikomu nie udało się stworzyć bardziej popularnego i opiniotwórczego - oczywiście na swój sposób - serwisu plotkarskiego.
Przy okazji informacji o wejściu Grupy o2 na GPW pojawiło się wiele komentarzy, najczęściej anonimowych. "Znawcy", na podstawie badań robionych na sobie (typu "kto odwiedza o2.pl, bo ja nie", choć według badania Megapanel co miesiąc serwisy Grupy o2 odwiedza ponad 9 mln użytkowników), ferują wyroki dotyczące przyszłości firmy oraz oczywiście jej giełdowego debiutu.
Teraz, po kilku latach poszukiwania możliwości ucieczki do przodu, ale tak aby nie stracić kontroli nad firmą, założyciele zdecydowali się wejść na giełdę i sprzedać mniejszościowy pakiet. Jak sami mówią w wywiadach, po to by rozwijać się głównie poprzez akwizycje. Super, ale dlaczego tak późno i to teraz, w okresie, gdy na giełdzie się kupuje, a nie sprzedaje?
Zapewne dlatego, że inne pomysły na "ucieczkę do przodu" nie wypaliły, a konsolidacja rynku, który utrzymuje się z reklamy, choć wolno, ale postępuje. Może zaraz bez podjęcia odważnych decyzji nie będzie takich wyników finansowych, jak deklarowane przez Grupę o2 w 2010 roku (na marginesie o takiej rentowności większa zasięgowo czy przychodowo konkurencja może tylko pomarzyć).
Ewidentnie Zarząd Grupy o2 zamiast bronić pozycji woli atakować - np. niedawno zainwestował w największą agencję social media w Polsce (Socializer) - i dlatego wybiera się na giełdę.
Czy się uda, zobaczymy - ja trzymam kciuki za powodzenie. Tomasz Przybyłowicz, Client Service Director, Hypermedia Isobar
- wzrasta świadomość znajomości fotokodów w roku 2011, na pytanie "czy widziałeś wcześniej taki znak" twierdząco odpowiedziało 56 procent respondentów, w roku obecnym jest to już 86 procent - bardzo ładny wzrost o 30 punktów procentowych.
- rośnie także wiedza internautów na temat "czym jest QR kod" w stosunku do roku ubiegłego, wiedza ta wzrosła o 23 procent internautów i obecnie znajomość QR kodów posiada 65 procent.
Z badania płynie także informacja, która jest ważna dla operatorów. Niestety tylko co piąty respondent jest przekonany, że jego telefon umożliwia skanowanie fotokodów.
Praktyka pokazała, że tylko 15 % internautów zeskanowało kod na swój aparat.
Reasumując, warto zastanowić się nad użyciem fotokodów w swoich kampaniach targetowanych do młodych osób, będących na czasie z technologiami - to może przynieść oczekiwany efekt. Dla operatorów i producentów płynie przekaz, że warto pomyśleć nad wstępną edukacją użytkowników telefonów. Grzegorz Chyliński, dyrektor zarządzający Mobiserve
Konkurs na brief ogłoszony przez MillionYou, był doskonałym pretekstem do rozpoczęcia działań na jednej z marek. Wybór padł na Warsa, który jesienią obchodzi 40-ste urodziny. Bardzo chciałam, żeby w prezencie marka dostała zasłużone wsparcie, dzięki któremu młodsze pokolenie mężczyzn dowie się, że Wars to kosmetyki również dla nich.
Dodatkowym czynnikiem motywującym do wzięcia udziału w konkursie była nowoczesna i niekonwencjonalna forma tworzenia spotów. Zdaję sobie sprawę, że zderzenie opinii konsumentów z tradycyjną marką jest ryzykowne, ale może być jednocześnie przełomem w jej historii.
Mam trzy pomysły na scenariusze, ale na tym etapie nie chciałabym ich zdradzać, żeby nie kierunkować twórców filmów. Chciałabym, żeby autorzy zobrazowali swoje postrzeganie marki. Mogę tylko powiedzieć, że są oparte na potrzebach normalnych mężczyzn, które łączą pokolenia. Zwycięskie wideo pomoże marce na wielu szczeblach. Spoty stworzone przez młode pokolenie twórców pokażą ich postrzeganie marki.. Dzięki akcji, Wars zaistnieje w nowoczesnych mediach tj. w portalach społecznościowych. Zacznie funkcjonować w świadomości młodego pokolenia. A co najważniejsze, film będzie motywacją do inwestycji w markę. Podobno życie zaczyna się po 40-tce... Małgorzata Włodarczyk, Senior Brand Manager, Miraculum S.A
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz