Druga kwestia dotyczy mobile'a. Na mobilnej wersji serwisu testowana jest opcja umożliwiającą poszukiwanie znajomych z Facebooka, którzy są w pobliżu (Find Friends Nearby - Szukaj znajomych w pobliżu). Funkcja została rozwinięta po przejęciu firmy Friendshake kilka miesięcy temu.
Dzięki niej będąc na konferencji i wymieniając się numerami telefonu z innymi możemy w łatwy sposób dodać ich także do znajomych na Facebooku. Aby opcja zadziałała obie osoby muszą otworzyć zakładkę w telefonie lub stronę fb.com/ffn i po chwili pojawią się na liście.
Trzeba się tylko zastanowić nad ustawieniami aplikacji - czy chcemy każdemu znajomemu pokazywać, gdzie obecnie jesteśmy? Opcja ta ma też możliwości do wykorzystania w geolokalizacji i np. zachęcania znajomych, którzy są w pobliżu do odwiedzenia konkretnej restauracji, aby razem w niej otrzymać jakąś zniżkę.
Łukasz Dębski, Strategy Manager, Socializer SA Facebook zdążył już przyzwyczaić do ciągłych zmian. To dobrze, bo nigdy nie był to produkt doskonały. Dzięki niedawnym modyfikacjom użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy narzędzia. Ci drudzy otrzymali instrumenty całkiem potężne i przywracające stare zasady gry w mediach społecznościowych. Pojawił się przede wszystkim zasięg postów. Mamy więc powrót do pierwotnych wskaźników kampanii internetowych. Możemy także promować wybrane posty i planować ich publikację. To ostatnie pełni rolę najmniej istotną i służy przede wszystkim ułatwieniu pracy przy stronach hobbystycznych. Dla dużych i komercyjnych marek nie znaczy nic. Przecież to nie działa tak, że zaplanuję post na weekend i jestem zwolniony ze śledzenia dialogu pod tym wpisem i moderowania go. Z takim założeniem lepiej nie publikować wcale.Promowanie postów ma już znacznie większy ciężar gatunkowy. Nowością jest to, że płacimy jednorazowo za zwiększenie dotarcia wybranego przez nas wpisu. W rzeczywistości płacimy więc za oszukanie Edge Ranku i przypomnienie się fanom, którzy dawno o nas zapomnieli. Tyle, że równie logiczne jest to, że płacimy za dotarcie do naszych własnych fanów. Innymi słowy płacimy dwa razy: raz za pozyskanie fanów, drugi raz za dotarcie do nich. Wiadomo bowiem, choć rzadko się o tym mówi głośno, iż fanów się kupuje. A przecież ASU nie jest niczym innym niż płatnym pozyskaniem fana. Dlatego płacimy teraz dwa razy za to samo. Za fana i za jego atencję. Spotyka się to z moim wewnętrznym sprzeciwem.
Najważniejszą zmianą dla marketerów jest jednak bez wątpienia zasięg. Jeden z najstarszych i najbardziej aktualnych wskaźników kampanii online powrócił nieco na palcach, po cichu. Niewiele się o tym mówiło, zupełnie jakby bagatelizując tę zmianę. A to przecież wielkie wydarzenie. Facebook zaproponował tym samym odpowiedź na odwieczne pytania o ROI i KPI w kampaniach social mediowych. Po co odkrywać koło na nowo i wymyślać nic nie warte wskaźniki skoro zasięg jest sprawdzony i doskonale policzalny? Oczywiście można się zastanawiać, na ile w ogóle zasięg pasuje do idei marketingu społecznościowego, który przecież miał różnić się od tradycyjnego displayu i stawiać na relacje. Tyle, że nim zacznie się budować relacje to trzeba mieć z kim w nie wejść. W innym przypadku będziemy gadać do lustra, a na to istnieje szereg medycznych określeń i żadne z nich nie jest pochlebne.
Są jeszcze oczywiście użytkownicy. Dla nich kojarzę jedną tylko zmianę i to kosmetyczną. Zmianie uległ widok ekspandowanych miniaturek zdjęć w postach na bardziej wizytówkowe. Widać na nich cover photo i nowy układ tekstu, co do którego spekuluje się już od kilku miesięcy, że ma się stać docelowo widokiem na Osi Czasu. Inną zmianą jest przycisk "posłuchaj" na stronach zespołów muzycznych, która połączona jest z aplikacją Deezera. Jest to już jednak modyfikacja z brodą, gdyż było o niej głośno na początku tego roku. Celem tej zmiany miało być zatrzymanie użytkowników na Facebooku bez odsyłania ich do zewnętrznych stron czyli przyjemny user experience.
Podsumowując, użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy fajne narzędzia. Zobaczymy tylko, czy uda im się coś z tego zbudować. Obawiam się jednak, iż w branży dalej będzie się głośno mówić, że media społecznościowe to poligon doświadczalny, że nic o nich nie wiadomo, a klientom sprzedawać się będzie bajki o wymyślonych wskaźnikach, których klienci i tak mierzyć nie będą. Jeśli zaś potwierdzą się zapowiedzi szefów Facebooka to niebawem będziemy mówić o rozwiązaniach mobilnych na dużą skalę. Jestem bardzo ciekaw, jak Facebook odniesie się do trendu Social-Local-Mobile i w jaki sposób zapragnie posiąść i tę przestrzeń.
Michał Gąsior, Senior Interaction Specialist // MediacomBloger marketingowy @ blog.oslawiony.pl Facebook ciągle ewoluuje i ostatnie tygodnie to kolejne zmiany. Przede wszystkim w oczy rzuca się powiększenie zdjęć w newsfeedzie, zarówno w tradycyjnych przeglądarkach, jak i w aplikacjach mobilnych. Dla użytkowników to większa czytelność, a dla content managerów kolejna dobra okazja, żeby wykazać się przyciągającymi oko kreacjami. Zdjęcia już od dłuższego czasu generują najwięcej aktywności, a ta zmiana może ten nurt tylko pogłębić. Drugą "kosmetyczną" zmianą jest powiększenie czcionek. Teraz Tablica wydaje się zapełniona, nie ma pustych przestrzeni w layoucie, które obserwujemy chociażby w Google+.
Kolejnymi dużymi zmianami, które są wprowadzane od kilku tygodni są promowane posty, które pomagają w dotarciu do fanów, którzy nie byli aktywni na fanpage'ach od jakiegoś czasu. To narzędzie wspomagające naszą działalność zasięgową, a dla użytkowników jest dość nieinwazyjna. Po prostu kolejny post marki z dopiskiem, że jest to post opłacony. Facebook wprowadził tą funkcję reklamową również w wersji mobilnej.
Pojawiła się również edycja komentarzy, co może być przydatne zarówno dla marek, jak i zwykłych użytkowników. Pytanie tylko, czy możliwość wyedytowania komentarza nie będzie wodą na młyn trolli i hejterów, którzy będą mogli zmienić swoją wypowiedź w każdej chwili. Dla community managerów zaś to kolejne udogodnienie w razie popełnienia literówek lub nawiązywania do już nieaktualnej wypowiedzi jednego z fanów, bez kasowania. Ciekawe kiedy otrzymamy możliwość edycji postów?
Zapowiedziano, że w niedalekiej przyszłości zostaną uruchomione dodatkowe aplikacje wewnątrz Facebooka, które będą opłacane abonamentowo. Ten news oraz niedawne doniesienia o zasięgu dotarcia do fanów rzędu 16% spowodowały, że od zeszłego tygodnia możemy obserwować ciekawy fanpage'owy łańcuszek, w którym administratorzy powołują się na nową politykę Facebooka, która ogranicza widoczność postów.
To pokazuje stosunkowo małą wiedzę dotyczącą narzędzia, którym operują moderatorzy. Wielu z nich termin Edge Rank nic nie mówi, a powinien. Trudno również przebić się przez mentalność, że śmieciowe posty są lepsze niż dedykowany content, który generowałby wartościowe aktywności użytkowników. Pisałem o tym wielokrotnie, a wyżej opisany łańcuszek skłonił mnie do stworzenia małego sprostowania, które pojawiło się już na kilku fanpage'ach.
Jakub PrószyńskiCommunity manager, faceADDICTED
Bloger, prowadzi Pijaru Koksu Blog, blog o marketingu i social media
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz