Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lipca 2012

Hity internetowych wydarzeń minionego tygodnia: o2, QR i wideo (komentarze)

Podsumowujemy to, co ciekawego wydarzyło się w ostatnich dniach w sieci i wokół niej. W komentarzach tygodnia wypowiadają się specjaliści, eksperci i bohaterowie wydarzeń. Czas, start!O2 na GPW Lepiej późno niż wcale - tak można stwierdzić po lekturze komunikatu o tym, iż Grupa o2 wybiera się na giełdę.

Około 13 lat temu, trzech kolegów ze studiów (Michał Brański, Jacek Świderski i Krzysztof Sierota) założyło biznes internetowy o nazwie o2.pl, który wielokrotnie skazywany był przez branżowych "znawców" na porażkę. Na początku firma wyróżniała się spośród konkurencji, między innymi darmowymi kontami pocztowymi, które najczęściej miały najlepsze parametry, komunikatorem Tlen - jedynym sensownym konkurentem Gadu-Gadu w tym segmencie (oprócz Skype'a oczywiście) czy serwisem Randki. Potem był m.in. sukces Pudelka i konkurencja, która starała się go skopiować, ale nikomu nie udało się stworzyć bardziej popularnego i opiniotwórczego - oczywiście na swój sposób - serwisu plotkarskiego.

Przy okazji informacji o wejściu Grupy o2 na GPW pojawiło się wiele komentarzy, najczęściej anonimowych. "Znawcy", na podstawie badań robionych na sobie (typu "kto odwiedza o2.pl, bo ja nie", choć według badania Megapanel co miesiąc serwisy Grupy o2 odwiedza ponad 9 mln użytkowników), ferują wyroki dotyczące przyszłości firmy oraz oczywiście jej giełdowego debiutu.

Teraz, po kilku latach poszukiwania możliwości ucieczki do przodu, ale tak aby nie stracić kontroli nad firmą, założyciele zdecydowali się wejść na giełdę i sprzedać mniejszościowy pakiet. Jak sami mówią w wywiadach, po to by rozwijać się głównie poprzez akwizycje. Super, ale dlaczego tak późno i to teraz, w okresie, gdy na giełdzie się kupuje, a nie sprzedaje?
Zapewne dlatego, że inne pomysły na "ucieczkę do przodu" nie wypaliły, a konsolidacja rynku, który utrzymuje się z reklamy, choć wolno, ale postępuje. Może zaraz bez podjęcia odważnych decyzji nie będzie takich wyników finansowych, jak deklarowane przez Grupę o2 w 2010 roku (na marginesie o takiej rentowności większa zasięgowo czy przychodowo konkurencja może tylko pomarzyć).

Ewidentnie Zarząd Grupy o2 zamiast bronić pozycji woli atakować - np. niedawno zainwestował w największą agencję social media w Polsce (Socializer) - i dlatego wybiera się na giełdę.
Czy się uda, zobaczymy - ja trzymam kciuki za powodzenie. Tomasz Przybyłowicz, Client Service Director, Hypermedia Isobar

QR kody - czy warto? QR kody to temat powracający z dużym impetem w ubiegłym tygodniu. Temat QR kodów znany jest w Polsce od dobrych kilku lat, jednak dopiero wprowadzenie smartphonów pod strzechę spowodowało, że marketerzy zauważyli i docenili ich potencjał. Obecnie w wielu reklamach prasowych i outdoorowych widzimy "czarno-białe kwadraciki", które maja za zadanie dostarczyć więcej informacji lub bardziej zaangażować użytkownika w interakcji. Ciągle jednak pozostaje pytanie czy ktokolwiek korzysta i odczytuje nasz przekaz. Na tę wątpliwość starał się odpowiedzieć raport opublikowany przez MEC Analytics and Insight . Z raportu płynie kilka pozytywnych informacji:

- wzrasta świadomość znajomości fotokodów w roku 2011, na pytanie "czy widziałeś wcześniej taki znak" twierdząco odpowiedziało 56 procent respondentów, w roku obecnym jest to już 86 procent - bardzo ładny wzrost o 30 punktów procentowych.
- rośnie także wiedza internautów na temat "czym jest QR kod" w stosunku do roku ubiegłego, wiedza ta wzrosła o 23 procent internautów i obecnie znajomość QR kodów posiada 65 procent.

Z badania płynie także informacja, która jest ważna dla operatorów. Niestety tylko co piąty respondent jest przekonany, że jego telefon umożliwia skanowanie fotokodów.
Praktyka pokazała, że tylko 15 % internautów zeskanowało kod na swój aparat.
Reasumując, warto zastanowić się nad użyciem fotokodów w swoich kampaniach targetowanych do młodych osób, będących na czasie z technologiami - to może przynieść oczekiwany efekt. Dla operatorów i producentów płynie przekaz, że warto pomyśleć nad wstępną edukacją użytkowników telefonów. Grzegorz Chyliński, dyrektor zarządzający Mobiserve

Wars zwycięzcą "Shoot the brand" Od dwóch lat opiekuję się kultowymi markami takimi jak: Brutal, Wars, Pani Walewska w Miraculum S.A. Wszystkie mają wiernych użytkowników w grupie 60+. Marki te od 40-stu lat istnieją dzięki specyfice czasów PRL-u, niezawodnym recepturom i dobrze zbudowanej dystrybucji. To fenomen w polskiej branży kosmetycznej, że przez tyle lat produkty bez wsparcia doskonale się mają i zajmują czołowe miejsca w rankingach sprzedaży w swoich kategoriach. Od momentu, kiedy dostałam pod opiekę te marki, wiedziałam, że konieczny jest ich refreshing i zdobywanie młodszego konsumenta. Ze względu na niezbyt wysokie budżety przyznane markom na wsparcie, dokonałam zmian w opakowaniach i wprowadziłam nowe kategorie. Sukcesywnie budujemy dystrybucję dla nowości, a teraz przyszedł czas na komunikację.

Konkurs na brief ogłoszony przez MillionYou, był doskonałym pretekstem do rozpoczęcia działań na jednej z marek. Wybór padł na Warsa, który jesienią obchodzi 40-ste urodziny. Bardzo chciałam, żeby w prezencie marka dostała zasłużone wsparcie, dzięki któremu młodsze pokolenie mężczyzn dowie się, że Wars to kosmetyki również dla nich.
Dodatkowym czynnikiem motywującym do wzięcia udziału w konkursie była nowoczesna i niekonwencjonalna forma tworzenia spotów. Zdaję sobie sprawę, że zderzenie opinii konsumentów z tradycyjną marką jest ryzykowne, ale może być jednocześnie przełomem w jej historii.

Mam trzy pomysły na scenariusze, ale na tym etapie nie chciałabym ich zdradzać, żeby nie kierunkować twórców filmów. Chciałabym, żeby autorzy zobrazowali swoje postrzeganie marki. Mogę tylko powiedzieć, że są oparte na potrzebach normalnych mężczyzn, które łączą pokolenia. Zwycięskie wideo pomoże marce na wielu szczeblach. Spoty stworzone przez młode pokolenie twórców pokażą ich postrzeganie marki.. Dzięki akcji, Wars zaistnieje w nowoczesnych mediach tj. w portalach społecznościowych. Zacznie funkcjonować w świadomości młodego pokolenia. A co najważniejsze, film będzie motywacją do inwestycji w markę. Podobno życie zaczyna się po 40-tce... Małgorzata Włodarczyk, Senior Brand Manager, Miraculum S.A

sobota, 21 lipca 2012

Co tam słychać w internecie? (komentarze)

Poniedziałek to najlepszy moment na podsumowanie mijającego tygodnia. Rozpoczynamy cykl, w którym będziemy przypominać najciekawsze wydarzenia w sieci i branży. Zapraszamy do lektury.Yammar w rękach Microsoftu Do momentu ogłoszenia, że Yammer zostanie kupiony przez Microsoft za 1,2 mld dolarów, w Polsce niewiele osób znało tę usługę. Tymczasem na całym świecie korzysta z niej ponad 200 tys. firm (w tym 80 proc. listy Fortune 500) i 5 mln użytkowników. Co sprawiło, że założony zaledwie 4 lata temu Yammer odniósł taki sukces? W największym skrócie, jest to jedna z pierwszych usług, która wprowadziła mechanizmy social media w skostniałe struktury firm.

Biorąc pod uwagę trendy dotyczące social media to faktycznie nie przypadek, że po pierwsze - Microsoft kupuje platformę społecznościową działającą w obszarze enterprise, a po drugie - że wydaje na to zawrotną sumę pieniędzy. Mimo, że przyzwyczailiśmy się już do miliardowych kwot przy wycenie społeczności, rynek wciąż obawia się kolejnej bańki spekulacyjnej. Wiele jednak wskazuje, że kwota wydana na przejęcie Yammera to naprawdę dobrze wydane pieniądze.

Trend mikrospołeczności tworzonych w ramach przedsiębiorstw nie jest zjawiskiem nowym, ale do tej pory nie zyskał globalnych standardów i platformy, tak jak np. Facebook, który wprowadził wiele form aktywności społecznościowych, które uważamy już za powszechne (like it, fanpage, newsfeed, API). Społeczności oraz platformy wymiany informacji działały już z różnym powodzeniem na bazie systemów wewnętrznych, rozwiązań dostawców oprogramowania lub po prostu wykorzystując w niestandardowy sposób funkcjonalności popularnych sieci (np. grupy zamknięte na Facebooku). I właśnie w tych ostatnich można zapewne doszukiwać się popularności Yammera, który zaoferował to, co najlepsze w zwykłych sieciach społecznościowych, czyli możliwość dzielenia się treściami, błyskawiczną komunikację między pracownikami oraz przesyłanie plików. Wszystkie te funkcje są nam już dobrze znane, co znacząco obniża wejścia dla nowych użytkowników Yammera.

Sukces "Facebooka dla firm", jak bywa nazywany Yammer, postrzegam jako element szerszego procesu. Po tym jak social media zrewolucjonizowały komunikację między bliskimi sobie osobami, należało się spodziewać, że wpłyną także na funkcjonowanie firm. I nie chodzi tylko o marketing, do którego zwykle sprowadza się dyskusja o biznesowych zastosowaniach social media, ale codzienną komunikację pracowników. Cyfrowe sieci społeczne okazały się bardzo efektywne w przekazywaniu informacji i budowaniu silnych więzi między ich uczestnikami, a tym samym poprawianiu produktywności i kreatywności zespołów. Toż to marzenie każdego zarządu, walczącego o przetrwanie na szybko zmieniającym się rynku! I dowód, że social media to nie krótkotrwała moda, która nie ma realnego przełożenia na biznes. Daniel Grzesiuk, Social Media Manager, Hypermedia Isobar

Polski e-commerce rośnie najszybciej W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy raport "Polski e-commerce rośnie najszybciej w Europie". Z wyników, które prezentujemy w raporcie wynika, że rynek reklamy efektywnościowej rośnie w bardzo szybkim tempie. Trzycyfrowy wzrost, na przestrzeni ostatniego roku, daje powody do optymizmu; nie tylko nam, ale przede wszystkim naszym Klientom, którzy już teraz dzięki modelowi afiliacyjnemu mogą optymalnie gospodarować swoimi budżetami reklamowymi. Prognozujemy, że wzrost ten utrzyma się na przestrzeni nadchodzących 12 miesięcy. Pamiętajmy, że to właśnie Polska od dwóch lat jest najszybciej rozwijającym się rynkiem w sieci zanox w Europie.

Nasze analizy pokazują, że najwięcej transakcji generował sektor telekomunikacyjny - 260 tysięcy transakcji. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także zakupy grupowe z 250 tysiącami transakcjami. Największy wolumen obrotów wygenerowała natomiast sprzedaż biletów lotniczych, których zakupiono 200 tysięcy. Jakub Maj, Regional Sales Director, zanox

Socializer przejmuje konkurenta Przejęcie agencji Lubię To przez Socializera to kolejny sygnał potwierdzający nieuchronną konsolidację rynku agencyjnego. Socializer ma ambicje aby stać się wiodącą agencją social media w centralnej (a może i nawet całej) Europie i konsekwentnie realizuje ten cel. Także w oparciu o zapowiadane podczas debiutu giełdowego akwizycje. W tej chwili jednym z głównych wyzwań tej firmy będzie walka z bezwładnością, która w 80-cio osobowej firmie musi się pojawić. Jeśli przy tak licznej załodze oferta Socializera pozostanie równie innowacyjna i elastyczna jak ta, którą prezentują mniejsze agencje - dalsze sukcesy z pewnością nadejdą. Michał Sadowski, Brand24

niedziela, 1 lipca 2012

Co nowego na Facebooku? (komentarze)

W ostatnich dniach na Facebooku pojawiła się jeszcze większa ilość zmian niż zwykle. Portal ciągle się zmienia i czasem trudno za tym nadążyć. Specjalnie dla Was ostatnie nowości komentują i objaśniają specjaliści.W zeszłym tygodniu Facebook wprowadził dwie interesujące opcje dla swoich użytkowników. Pierwsza umożliwia edytowanie wpisanych komentarzy - dzięki temu, jeżeli się pomylimy to nie musimy usuwać wpisu, lecz możemy go edytować. Wszystkie nasze zmiany w komentarzu, historia edycji widoczna jest pod naszym komentarzem, dzięki czemu opcja edytowania nie będzie masowo wykorzystywana przez osoby, które dzięki funkcji mogłyby twierdzić coś innego niż zapisały za pierwszym razem w komentarzu.

Druga kwestia dotyczy mobile'a. Na mobilnej wersji serwisu testowana jest opcja umożliwiającą poszukiwanie znajomych z Facebooka, którzy są w pobliżu (Find Friends Nearby - Szukaj znajomych w pobliżu). Funkcja została rozwinięta po przejęciu firmy Friendshake kilka miesięcy temu.
Dzięki niej będąc na konferencji i wymieniając się numerami telefonu z innymi możemy w łatwy sposób dodać ich także do znajomych na Facebooku. Aby opcja zadziałała obie osoby muszą otworzyć zakładkę w telefonie lub stronę fb.com/ffn i po chwili pojawią się na liście.


Trzeba się tylko zastanowić nad ustawieniami aplikacji - czy chcemy każdemu znajomemu pokazywać, gdzie obecnie jesteśmy? Opcja ta ma też możliwości do wykorzystania w geolokalizacji i np. zachęcania znajomych, którzy są w pobliżu do odwiedzenia konkretnej restauracji, aby razem w niej otrzymać jakąś zniżkę.

Łukasz Dębski, Strategy Manager, Socializer SA Facebook zdążył już przyzwyczaić do ciągłych zmian. To dobrze, bo nigdy nie był to produkt doskonały. Dzięki niedawnym modyfikacjom użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy narzędzia. Ci drudzy otrzymali instrumenty całkiem potężne i przywracające stare zasady gry w mediach społecznościowych. Pojawił się przede wszystkim zasięg postów. Mamy więc powrót do pierwotnych wskaźników kampanii internetowych. Możemy także promować wybrane posty i planować ich publikację. To ostatnie pełni rolę najmniej istotną i służy przede wszystkim ułatwieniu pracy przy stronach hobbystycznych. Dla dużych i komercyjnych marek nie znaczy nic. Przecież to nie działa tak, że zaplanuję post na weekend i jestem zwolniony ze śledzenia dialogu pod tym wpisem i moderowania go. Z takim założeniem lepiej nie publikować wcale.
Promowanie postów ma już znacznie większy ciężar gatunkowy. Nowością jest to, że płacimy jednorazowo za zwiększenie dotarcia wybranego przez nas wpisu. W rzeczywistości płacimy więc za oszukanie Edge Ranku i przypomnienie się fanom, którzy dawno o nas zapomnieli. Tyle, że równie logiczne jest to, że płacimy za dotarcie do naszych własnych fanów. Innymi słowy płacimy dwa razy: raz za pozyskanie fanów, drugi raz za dotarcie do nich. Wiadomo bowiem, choć rzadko się o tym mówi głośno, iż fanów się kupuje. A przecież ASU nie jest niczym innym niż płatnym pozyskaniem fana. Dlatego płacimy teraz dwa razy za to samo. Za fana i za jego atencję. Spotyka się to z moim wewnętrznym sprzeciwem.

Najważniejszą zmianą dla marketerów jest jednak bez wątpienia zasięg. Jeden z najstarszych i najbardziej aktualnych wskaźników kampanii online powrócił nieco na palcach, po cichu. Niewiele się o tym mówiło, zupełnie jakby bagatelizując tę zmianę. A to przecież wielkie wydarzenie. Facebook zaproponował tym samym odpowiedź na odwieczne pytania o ROI i KPI w kampaniach social mediowych. Po co odkrywać koło na nowo i wymyślać nic nie warte wskaźniki skoro zasięg jest sprawdzony i doskonale policzalny? Oczywiście można się zastanawiać, na ile w ogóle zasięg pasuje do idei marketingu społecznościowego, który przecież miał różnić się od tradycyjnego displayu i stawiać na relacje. Tyle, że nim zacznie się budować relacje to trzeba mieć z kim w nie wejść. W innym przypadku będziemy gadać do lustra, a na to istnieje szereg medycznych określeń i żadne z nich nie jest pochlebne.


Są jeszcze oczywiście użytkownicy. Dla nich kojarzę jedną tylko zmianę i to kosmetyczną. Zmianie uległ widok ekspandowanych miniaturek zdjęć w postach na bardziej wizytówkowe. Widać na nich cover photo i nowy układ tekstu, co do którego spekuluje się już od kilku miesięcy, że ma się stać docelowo widokiem na Osi Czasu. Inną zmianą jest przycisk "posłuchaj" na stronach zespołów muzycznych, która połączona jest z aplikacją Deezera. Jest to już jednak modyfikacja z brodą, gdyż było o niej głośno na początku tego roku. Celem tej zmiany miało być zatrzymanie użytkowników na Facebooku bez odsyłania ich do zewnętrznych stron czyli przyjemny user experience.


Podsumowując, użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy fajne narzędzia. Zobaczymy tylko, czy uda im się coś z tego zbudować. Obawiam się jednak, iż w branży dalej będzie się głośno mówić, że media społecznościowe to poligon doświadczalny, że nic o nich nie wiadomo, a klientom sprzedawać się będzie bajki o wymyślonych wskaźnikach, których klienci i tak mierzyć nie będą. Jeśli zaś potwierdzą się zapowiedzi szefów Facebooka to niebawem będziemy mówić o rozwiązaniach mobilnych na dużą skalę. Jestem bardzo ciekaw, jak Facebook odniesie się do trendu Social-Local-Mobile i w jaki sposób zapragnie posiąść i tę przestrzeń.

Michał Gąsior, Senior Interaction Specialist // Mediacom
Bloger marketingowy @ blog.oslawiony.pl
Facebook ciągle ewoluuje i ostatnie tygodnie to kolejne zmiany. Przede wszystkim w oczy rzuca się powiększenie zdjęć w newsfeedzie, zarówno w tradycyjnych przeglądarkach, jak i w aplikacjach mobilnych. Dla użytkowników to większa czytelność, a dla content managerów kolejna dobra okazja, żeby wykazać się przyciągającymi oko kreacjami. Zdjęcia już od dłuższego czasu generują najwięcej aktywności, a ta zmiana może ten nurt tylko pogłębić. Drugą "kosmetyczną" zmianą jest powiększenie czcionek. Teraz Tablica wydaje się zapełniona, nie ma pustych przestrzeni w layoucie, które obserwujemy chociażby w Google+.

Kolejnymi dużymi zmianami, które są wprowadzane od kilku tygodni są promowane posty, które pomagają w dotarciu do fanów, którzy nie byli aktywni na fanpage'ach od jakiegoś czasu. To narzędzie wspomagające naszą działalność zasięgową, a dla użytkowników jest dość nieinwazyjna. Po prostu kolejny post marki z dopiskiem, że jest to post opłacony. Facebook wprowadził tą funkcję reklamową również w wersji mobilnej.


Pojawiła się również edycja komentarzy, co może być przydatne zarówno dla marek, jak i zwykłych użytkowników. Pytanie tylko, czy możliwość wyedytowania komentarza nie będzie wodą na młyn trolli i hejterów, którzy będą mogli zmienić swoją wypowiedź w każdej chwili. Dla community managerów zaś to kolejne udogodnienie w razie popełnienia literówek lub nawiązywania do już nieaktualnej wypowiedzi jednego z fanów, bez kasowania. Ciekawe kiedy otrzymamy możliwość edycji postów?


Zapowiedziano, że w niedalekiej przyszłości zostaną uruchomione dodatkowe aplikacje wewnątrz Facebooka, które będą opłacane abonamentowo. Ten news oraz niedawne doniesienia o zasięgu dotarcia do fanów rzędu 16% spowodowały, że od zeszłego tygodnia możemy obserwować ciekawy fanpage'owy łańcuszek, w którym administratorzy powołują się na nową politykę Facebooka, która ogranicza widoczność postów.


To pokazuje stosunkowo małą wiedzę dotyczącą narzędzia, którym operują moderatorzy. Wielu z nich termin Edge Rank nic nie mówi, a powinien. Trudno również przebić się przez mentalność, że śmieciowe posty są lepsze niż dedykowany content, który generowałby wartościowe aktywności użytkowników. Pisałem o tym wielokrotnie, a wyżej opisany łańcuszek skłonił mnie do stworzenia małego sprostowania, które pojawiło się już na kilku fanpage'ach.

Jakub Prószyński
Community manager, faceADDICTED
Bloger, prowadzi Pijaru Koksu Blog, blog o marketingu i social media

sobota, 30 czerwca 2012

Wojewódzki i Figurski zatrzęśli internetem. Jakie komentarze internautów?

Nie bez echa w social mediach przeszło zdjęcie z anteny programu Wojewódzkiego i Figurskiego - "Poranny WF". Internauci nie byli zgodni w swoich opiniach. Część z nich krytykowała decyzję zarządu stacji, a część prezenterów i ich ubiegłotygodniowe wypowiedzi.Posty zamieszczane przez internautów to pełna paleta emocji. Case Wojewódzkiego i Figurskiego przełamał socialowe trendy, zwłaszcza na Facebooku. W medium, charakteryzującym się dynamiką i lakonicznością przekazu, pojawiały się wręcz elaboraty, w których komentujący uzasadniali swoje opinie.

W ciągu dwóch dni od ogłoszenia decyzji, w publicznych wypowiedziach na portalach społecznościowych pojawiło się aż 1,9 tys. postów, w których wystąpiło nazwisko Wojewódzkiego lub Figurskiego. Dziesiątki tysięcy internautów komentowało sprawę, nie wymieniając nazwisk prezenterów.

Najgoręcej zrobiło się na samym profilu Kuby, który jest piątym największym fanpagem w polskojęzycznej części Facebooka. Pod wpisem ze zdjęciem kałuży w konturach Polski, pojawiło się prawie 9 tysięcy lajków i niemal 1,4 tys. komentarzy. Wojewódzki napisał "W Polsce bycie człowiekiem sukcesu wymaga sporego aktorskiego wysiłku. Codziennie grasz główną rolę w kompleksach innych ludzi..". To właśnie wzbudziło ogromną dyskusję, która wydrukowana, mogłaby być pokaźnych rozmiarów książką.

Wojewódzki swoim postem wzbudził głębokie zaangażowanie użytkowników. Analitycy "PRESS-SERVICE Monitoring Mediów" obliczyli, że średnia znaków na jeden post wyniosła aż 216. Wiele z nich przekraczało 1000 znaków, co jest w takiej skali zjawiskiem spotykanym w realiach Facebooka bardzo rzadko.

Przeciwko zdjęciu audycji (pisownia oryginalna):

Koniecznie trzeba zdejmowac takie programy z anteny. Przecież wywołują uśmiech. A to nie wypada...:>

Szkoda, ale cóż taka jest nasza Polska - zwracają uwagę na to na co nie istotne.


Wrzawa jak na Pudelku:-) buziaki dla Kuby i Michala xxx


Ręce opadają. Czy żarty były niskich czy wysokich lotów, to każdy może zdecydować sam. Jedni preferują żenujące żarty o Jasiu, czy o facecie wracającym w stanie upojenia alkoholowego do domu. Inni są zwolennikami żartów o żydach czy o murzynach. Mamy wolność wyboru, osobiście, współczuję ludziom spiętym, bez dystansu do otaczającego świata, którzy potrafią uśmiechnąć się wyłącznie ze słabych i dennych żartów o wspomnianym Jasiu. Już nie wspominając o jakiejkolwiek ironii bo te słowo jest większości zupełnie obce. Czy poranny WF był śmieszny, to kwestia gustu, było i żenująco i śmiesznie, ale zawsze z ironią i prześmiewczym nastawieniem do wszystkich i wszystkiego, jak ktoś tego nie rozumie to mogę tylko współczuć. Nieraz wcześniej padały ostrzejsze słowa i nikt specjalnie nie protestował. Więcej dystansu do siebie a świat będzie fajniejszy i łatwiejszy do odbioru. btw Może Eska Rock w końcu zmieni playliste. Idę rozładować bus ściśniętych cyganów.


dobrze że Monty Python nie powstał w Polsce... wisieli by po pierwszym filmie


masakra....:(Czego teraz będę słuchać rano w drodze do pracy.....:((((((((((((((((((((((((((((


Źli, zakompleksieni, zaściankowi Polacy, bo nie podoba im się tworzenie wizerunku przeciętnego/statystycznego Polaka, ktory traktuje Ukrainki w ten sposób. Bo nie podoba im sie Wojewódzki, który od lat tworzy swoje pojebane teorie na temat naszego społeczeństwa. Co za kraj ... ach ten jad


Przeciwko Wojewódzkiemu (pisownia oryginalna):
Ludzie, nie badzcie idiotami do kwadratu i zrozumcie: to nie byl zart. To bylo PONIZANIE innych pod plaszczykiem ironii. Czyli co, kazdy moze sobie dzisiaj powiedziec wszystko o innej osobie, ponizyc, zwyzywac, zmieszac z blotem, a potem: "stary, ironii nie rozumiesz?"

dobrze że zdejmują ten program bo poziom żartu był TRAGICZNIE niski


Szczerze mówiąc nie wiem o co ta spina, Kubuś to mentor i autorytet gimbazy, dla każdego człowieka który mentalnie wyrósł z okresu młodzieńczego jego audycja, czy też program jest żenująca, zamiast śmieszna. Bardziej mnie natomiast zastanawia Figurski czy naprawdę są ludzie których śmieszy to co on mówi?


Sukces zbudowany na robieniu z siebie błazna oraz obrażaniu innych. Podziękuję za taki sukces, wystarczy mi bycie zwykłem informatykiem.


Ludzie, wolność słowa to nie żartowanie z gwałtów, poniżanie kobiet :/ To nie był żart, skoro takie "żarty" przychodzą komuś do głowy, to znaczy, że właśnie tak myśli, a czy promowanie takich treści jest w porządku? Tym bardziej, że to nie pierwszy raz. A tak poza tym... widzę, że na fb Pan Kuba jest osobą publiczną, dziwne, gdzieś słyszałem co innego, podobno (cytat) "tylko k. w burdelu jest osobą publiczną"


Człowiek sukcesu ?? BUAHAHAHAHAAA !! NIE POCHLEBIAJ SOBIE panie powiatowy ! Twój "Sukces" jest na tym samym "poziomie" a raczej braku poziomu, co "sukces" takich miernot jak Jola Rutowicz, DODA, Szpak, Frytka i inni tobie podobni żałosny błaźnie ! Jest to "sukces" na miarę anglosaskiego, gdzie pierdnięcie, beknięcie i rzygnięcie wywołuje niepochamowane rżenie odmóżdżonej gawiedzi niezdolnej do pojmowania wyższego lotu humoru i satyry. Takiej też miary i lotu jest twoja "satyra" podstarzały Satyrze !


oj, nie dramatyzuj Kuba. Chcialbys wierzyc, ze niechec do twoich burackich wystepow to zawisc malych Polaczkow, ale prawda jest duzo prostsza: wystepy byly burackie, niskich lotow a z ciebie marny satyryk (wszak sam przepraszales za swoj poziom). nima tu co rozkminiwac za bardzo. ja wiem, ze samoocena moze ucierpiec, ale ktos kto porownuje sie z Gombrowiczem powinien miec troche dystansu do siebie :) ps. naprawde myslisz, ze w innych (niz zakompleksiona Polska) krajach takie teksty spotkalyby sie z uznaniem i wybuchami smiechu?


Smutek i nostalgia ogarnia kiedy ludzie nie widzą swoich błędów. Zwłaszcza Ci którzy mają się za super inteligentnych i lepszych od innych. Jak widać nie jest to prawda. Poziom bruku.

PRESS-SERVICE Monitoring Mediów
Artykuły biurowe Badania Fotografia Zbiornik Reklama suki Sex oferty