niedziela, 22 lipca 2012

Legalne zakłady w sieci: Najpopularniejszy futbol

Fortuna zakłady bukmacherskie - od czasu uruchomienia w styczniu 2012 zakładów w Internecie - zgromadziła aż 11,2 tys. aktywnych użytkowników serwisu. Jaki jest profil legalnego gracza on-line?Najaktywniejszy użytkownik internetowych zakładów sportowych w Fortunie to mężczyzna w wieku 18-30 lat. Gracze z tej grupy stanowią blisko 60% całkowitej liczby obstawiających w serwisie on-line. W porównaniu do wszystkich zarejestrowanych użytkowników Fortuny wyraźnie widać, że to właśnie najmłodsi klienci preferują korzystanie z zakładów internetowych, zamiast standardowego typowania w kolekturach - w przeciwieństwie do osób po 50 roku życia. Pozostałe 40% stanowią gracze w wieku 30-50 lat, a ich odsetek w zakładach on-line jest zbliżony do notowanego wśród wszystkich zarejestrowanych klientów. Pod względem miejsca zamieszkania, największą grupę klientów serwisów internetowych Fortuny stanowią mieszkańcy 3 największych województw:
• śląskiego,
• mazowieckiego,
• dolnośląskiego.

Użytkownicy zakładów on-line w Polsce typują zarówno wyniki spotkań drużynowych, jak i turniejów indywidualnych. Zdecydowanie najczęściej obstawianą dyscypliną jest piłka nożna - wyniki rozgrywek futbolowych typuje ponad 60% graczy. Drugą dyscypliną cieszącą się dużym zainteresowaniem jest tenis (11%). Rozwój i dostępność internetu w Polsce rośnie bardzo szybko. Dlatego nie dziwi nas, że młodzi ludzie tak chętnie korzystają z oferty zakładów on-line. Nasze doświadczenia wskazują, że legalne udostępnienie kuponów internetowych pozwala na znaczące poszerzenie rynku zakładów - które są doskonałym uzupełnieniem emocji sportowych. Powoli notujemy też zainteresowanie zakładami on-line wśród graczy powyżej 50-go roku życia - to tylko pokazuje potencjał tego sektora - mówi Jan Štefanek, dyrektor generalny Fortuna zakłady bukmacherskie

E-pieniądz to przyszłość Internetu

Pieniądz elektroniczny to ciągle niszowy obszar rynku płatności, jednak według ekspertów Deutsche Bank Research będzie on z czasem coraz bardziej zyskiwał na znaczeniu. Przyczynią się do tego m.in. rozwój innowacyjnych systemów płatności mobilnych, cyfryzacja usług finansowych oraz usługi pieniądza wirtualnego,Pieniądz elektroniczny to mówiąc najprościej - cyfrowy odpowiednik gotówki. Za jego pośrednictwem można dokonywać płatności bez potrzeby angażowania rachunku bankowego. Pieniądz elektroniczny działa na zasadzie przedpłacenia. Aby móc z niego korzystać, należy najpierw wpłacić pewną kwotę na dedykowane elektroniczne subkonto w systemie internetowym banku lub operatora. Kwota ta jest cyfrowo przypisana użytkownikowi - na specjalnym fizycznym nośniku (a konkretnie na umieszczonym na nim chipie), jak karta elektroniczna czy brelok, bądź w postaci wirtualnej, dostępnej online informacji zapisanej na serwerze.

W Internecie rządzą karty
Według danych Europejskiego Banku Centralnego najpopularniejszą metodą płacenia za zakupy w Internecie na starym kontynencie jest karta płatnicza (dowolny rodzaj). Transakcje z udziałem elektronicznego pieniądza to ciągle rozwiązanie niszowe, ale ich udział z roku na rok stopniowo rośnie. Marginalizacji za to ulegają płatności dokonywane czekami.

Karta płatnicza jest jednocześnie najpopularniejszym nośnikiem pieniądza elektronicznego. Liczba kart płatniczych zawierających tę funkcję wzrasta regularnie. Jej dynamika wzrostu przerasta rozwój innych form płatności. Jak podaje EBC w ciągu 10 lat od roku 2000 średni wzrost liczby transakcji dokonanych za pomocą e-pieniądza wyniósł w Europie 11,5 proc. To rozwój szybszy, niż w przypadku innych instrumentów takich jak karty płatnicze (10,8 proc.), polecenie przelewu (5,6 proc.), polecenie zapłaty (6,4 proc.) czy czeki, w przypadku których liczba transakcji skurczyła się aż o 5,7 proc. W sumie w całej Europie w 2010 roku wykonano z wykorzystaniem różnych rodzajów pieniądza elektronicznego transakcje na niewiele ponad 80 mln euro. Pod względem popularności e-pieniądza wśród klientów Stany Zjednoczone zdecydowanie wyprzedzają Europę. Do popularyzacji tej formy rozliczeń przyczynia się stosowanie od wielu lat systemu PayPal na popularnym portalu zakupowym eBay. PayPal to przykład czysto internetowej formy e-płatności. W Stanach Zjednoczonych już około 60 proc. transakcji internetowych dokonywanych jest za pomocą tego systemu, a udział ten niemal podwoił się w ciągu ostatnich 3 lat - wynika z danych analizowanych przez Deutsche Bank Research. Amerykanie dokonują za pomocą PayPal płatności o wartości niemal 120 mld dolarów rocznie. E-pieniądz to przyszłość Internetu
Postępująca cyfryzacja usług finansowych przyczynia się do zwiększania popularności transakcji wykonywanych za pomocą e-pieniądza. - Systemy płatnicze wykorzystujące elektroniczny pieniądz mogą z powodzeniem konkurować z płatnościami dokonywanymi za pomocą kart kredytowych przy zdalnym opłacaniu usług przez Internet - czytamy w raporcie Deutsche Bank Research. - Dużą popularność wśród konsumentów mogą zyskać zwłaszcza tzw. mobilne portfele - czyli oprogramowanie wgrywane na kartę SIM telefonu komórkowego, umożliwiające wykorzystywanie telefonu w identyczny sposób jak bezstykowe karty płatnicze - piszą w raporcie eksperci DB Research. Nie bez powodu Unia Europejska już dwa lata temu wprowadziła specjalną dyrektywę dotyczącą e-pieniądza, której celem jest ułatwienie emisji tej formy narzędzi płatniczych. Niestety, Polska oraz kilka innych krajów UE wciąż nie wdrożyło tej unijnej dyrektywy, co może znacznie opóźnić upowszechnianie się e-pieniądza w naszym kraju. Poza systemem
Ciekawym obszarem rozwoju e-pieniędzy są pieniądze wirtualne. Ta specyficzna forma płatności funkcjonuje wyłącznie w przestrzeni internetowej, w systemie peer-to-peer (czyli bezpośrednio między użytkownikami) i nie jest związana z żadnym oficjalnym systemem walutowym ani bankiem centralnym. Dwa największe alternatywne systemy płatności to Bitcoin i Facebook Credits. Sam Bitcoin ("Bitmoneta") to cyfrowa waluta stworzona w 2009, do której wymiany użytkownicy używają specjalnego, otwartego oprogramowania. Płatnik i odbiorca przelewu posługują się "Bitmonetami", które zapisywane są na komputerze w formie pliku portfela. Bitmonety można przesyłać pomiędzy dowolnymi użytkownikami sieci Bitcoin. Dzięki temu system działa bardzo szybko - przelewy dokonywane są w przeciągu kilku sekund, ich weryfikacja trwa minuty. Obecnie na świecie jest w obrocie zaledwie 6 mln Bitmonet, niemniej jak oceniają eksperci Deutsche Bank Research, ta nisza może gwałtownie urosnąć dzięki stale zwiększającej się liczbie potencjalnych użytkowników - Internautów. Szczególnie, jeśli pamiętamy, że zapis o wirtualnych pieniądzach można przechowywać w smartfonie.

W Polsce systemy wykorzystujące e-pieniądz są wciąż dużo rzadziej stosowane niż w krajach Europy Zachodniej, nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych. Pozostaje mieć nadzieję, że coraz większa popularność smarftonów oraz rosnąca liczba użytkowników Internetu spowoduje, że Polacy będą chętniej sięgać po te szybkie, wygodne i nowoczesne sposoby płatności.

PIK do Chomikuj.pl: Piractwo nie obniża cen książek czy filmów

Chomikuj.pl czerpie korzyści finansowe, umożliwiając swoim użytkownikom pobieranie oraz swobodne kopiowanie plików - podtrzymuje swoje stanowisko Polska Izba Książki dodając, że tego typu działania nie przyczynią się do obniżki cen za książki czy filmy.Tuż po tym jak w mediach pojawiły się informacje, że wydawcy łączą siły, by zamknąć Chomikuj.pl, właściciele budzącego kontrowersje portalu zorganizowali konferencję prasową, podczas której poinformowali o złożeniu pozwu przeciwko Polskiej Izbie Książki. Przedstawiciele Chomikuj.pl radzili wydawcom, aby obudzili się i szukali nowych rozwiązań. Na odpowiedź ze strony Polskiej Izby Książki nie trzeba było długo czekać. Prezes Izby zwraca uwagę, że podczas poniedziałkowej konferencji przedstawiciele Chomikuj.pl nie odnieśli się do zarzutów dotyczących skali naruszeń praw autorskich, jaka ma miejsce wśród użytkowników serwisu. Woleli natomiast atakować PIK. Pan Piotr Hałasiewicz, reprezentujący Chomikuj.pl, oskarżył wydawnictwa książkowe o zbyt wysokie ceny i brak dobrej oferty. Co więcej, niejako zasugerował, że Chomikuj.pl taką właśnie ofertę daje, stąd rosnąca popularność tego serwisu. Pragniemy zaznaczyć, że przywołanie przez Chomikuj.pl przykładów Amazon czy iTunes oraz przemilczenie skali piractwa w Polsce pokazują całkowity brak zrozumienia specyfiki polskiego rynku książki. Polska Izba Książki z całą stanowczością pragnie podkreślić, iż to, że utwór może być skradziony, wbrew twierdzeniom Chomikuj.pl, nie jest podstawą do obniżenia ceny za egzemplarze książek, płyt czy filmów. Twierdzenia serwisu można porównać do żądania od producentów samochodów lub części zamiennych obniżenia ceny, ponieważ można kupić kradzione pojazdy lub części za symboliczną opłatę - napisał w oświadczeniu Włodzimierz Albin, Prezes PIKPolska Izba Książki nie wierzy także w zapewniania przedstawicieli Chomikuj.pl, którzy twierdzą, że szanują prawa wydawców i twórców. Chomikuj.pl czerpie korzyści finansowe, umożliwiając swoim użytkownikom, na olbrzymią skalę, udostępnianie, pobieranie oraz swobodne kopiowanie plików. Z oczywistych względów największą popularnością w serwisie, a przez to generującą największe przychody z transferów danych, cieszą się treści chronione prawem autorskim. Są one bowiem trudniej dostępne w Internecie niż pliki, które można rozpowszechniać bez ograniczeń. Oświadczenie, iż Chomikuj.pl stoi na stanowisku, że należy szanować prawa wydawców i twórców, w kontekście skali naruszeń praw autorskich, jakie mają miejsce w tym serwisie, należy uznać za gołosłowne - dodaje szef Polskiej Izby KsiążkiPrezes PIK zauważył także, że podczas poniedziałkowej konferencji działalność portalu Chomikuj.pl porównani do działalności administratora autostrady, a użytkowników - do kierowców, z których część jest piratami drogowymi. Opierając się na tej analogii, pragniemy podkreślić, że serwis Chomikuj.pl jest o tyle niebezpiecznym administratorem, że za szybką jazdę przyznaje kierowcom premie, a tych, którzy najszybciej jeżdżą, zwalnia z opłat za korzystanie z autostrady - twierdzi Włodzimierz Albin

Nowi kierownicy w serwisach Interii

Od 1 lipca w serwisach redakcyjnych Interia.pl nastąpiły istotne zmiany personalne i organizacyjne.Zarówno sektor magazynowo - poradnikowy, jak i rozrywkowy zyskał po dwóch nowych kierowników. Przeprowadzone zmiany związane są przede wszystkim z realizacją strategii rozwoju portalu. Wśród serwisów magazynowo - poradnikowych swoich kierowników zyskały serwisy: Kobieta.interia.pl oraz Facet.interia.pl. Szefową serwisu kobiecego została Małgorzata Turnau, do tej pory dziennikarka Styl.pl, od początku związana z tym kobiecym portalem. Kierownikiem serwisu Facet.interia.pl został Rafał Walerowski, do tej pory dziennikarz w redakcji sportowej portalu. W ramach sektora magazynowo - poradnikowego kierownikiem serwisów młodzieżowych w dalszym ciągu pozostaje Wojciech Krusiński, a szefową portalu Styl.pl - Katarzyna Machaj. Zmiany pomogą nam w jeszcze lepszym przygotowaniu serwisów dla naszych użytkowników. Nowi kierownicy mają ciekawe pomysły na poprowadzenie serwisów, jestem przekonana, że spodobają się naszym odbiorcom. Już teraz intensywnie pracujemy, by jak najszybciej wprowadzić je w życie. Jednocześnie bardzo się cieszę, że kierowników udało się wyłonić w ramach wewnętrznej rekrutacji, pokonali w niej naprawdę silnych konkurentów mówi Agnieszka Łopatowska, dyrektor serwisów magazynowych Interia.plW sektorze rozrywkowym swojego kierownika zyskał wortal SwiatSeriali.pl oraz Pomponik.pl. Szefem Świata Seriali został Bartosz Stoczkowski, od początku związany z redakcją wortalu, a serwisu Pomponik - Piotr Parzysz, również wieloletni dziennikarz serwisu.

Hity internetowych wydarzeń minionego tygodnia: o2, QR i wideo (komentarze)

Podsumowujemy to, co ciekawego wydarzyło się w ostatnich dniach w sieci i wokół niej. W komentarzach tygodnia wypowiadają się specjaliści, eksperci i bohaterowie wydarzeń. Czas, start!O2 na GPW Lepiej późno niż wcale - tak można stwierdzić po lekturze komunikatu o tym, iż Grupa o2 wybiera się na giełdę.

Około 13 lat temu, trzech kolegów ze studiów (Michał Brański, Jacek Świderski i Krzysztof Sierota) założyło biznes internetowy o nazwie o2.pl, który wielokrotnie skazywany był przez branżowych "znawców" na porażkę. Na początku firma wyróżniała się spośród konkurencji, między innymi darmowymi kontami pocztowymi, które najczęściej miały najlepsze parametry, komunikatorem Tlen - jedynym sensownym konkurentem Gadu-Gadu w tym segmencie (oprócz Skype'a oczywiście) czy serwisem Randki. Potem był m.in. sukces Pudelka i konkurencja, która starała się go skopiować, ale nikomu nie udało się stworzyć bardziej popularnego i opiniotwórczego - oczywiście na swój sposób - serwisu plotkarskiego.

Przy okazji informacji o wejściu Grupy o2 na GPW pojawiło się wiele komentarzy, najczęściej anonimowych. "Znawcy", na podstawie badań robionych na sobie (typu "kto odwiedza o2.pl, bo ja nie", choć według badania Megapanel co miesiąc serwisy Grupy o2 odwiedza ponad 9 mln użytkowników), ferują wyroki dotyczące przyszłości firmy oraz oczywiście jej giełdowego debiutu.

Teraz, po kilku latach poszukiwania możliwości ucieczki do przodu, ale tak aby nie stracić kontroli nad firmą, założyciele zdecydowali się wejść na giełdę i sprzedać mniejszościowy pakiet. Jak sami mówią w wywiadach, po to by rozwijać się głównie poprzez akwizycje. Super, ale dlaczego tak późno i to teraz, w okresie, gdy na giełdzie się kupuje, a nie sprzedaje?
Zapewne dlatego, że inne pomysły na "ucieczkę do przodu" nie wypaliły, a konsolidacja rynku, który utrzymuje się z reklamy, choć wolno, ale postępuje. Może zaraz bez podjęcia odważnych decyzji nie będzie takich wyników finansowych, jak deklarowane przez Grupę o2 w 2010 roku (na marginesie o takiej rentowności większa zasięgowo czy przychodowo konkurencja może tylko pomarzyć).

Ewidentnie Zarząd Grupy o2 zamiast bronić pozycji woli atakować - np. niedawno zainwestował w największą agencję social media w Polsce (Socializer) - i dlatego wybiera się na giełdę.
Czy się uda, zobaczymy - ja trzymam kciuki za powodzenie. Tomasz Przybyłowicz, Client Service Director, Hypermedia Isobar

QR kody - czy warto? QR kody to temat powracający z dużym impetem w ubiegłym tygodniu. Temat QR kodów znany jest w Polsce od dobrych kilku lat, jednak dopiero wprowadzenie smartphonów pod strzechę spowodowało, że marketerzy zauważyli i docenili ich potencjał. Obecnie w wielu reklamach prasowych i outdoorowych widzimy "czarno-białe kwadraciki", które maja za zadanie dostarczyć więcej informacji lub bardziej zaangażować użytkownika w interakcji. Ciągle jednak pozostaje pytanie czy ktokolwiek korzysta i odczytuje nasz przekaz. Na tę wątpliwość starał się odpowiedzieć raport opublikowany przez MEC Analytics and Insight . Z raportu płynie kilka pozytywnych informacji:

- wzrasta świadomość znajomości fotokodów w roku 2011, na pytanie "czy widziałeś wcześniej taki znak" twierdząco odpowiedziało 56 procent respondentów, w roku obecnym jest to już 86 procent - bardzo ładny wzrost o 30 punktów procentowych.
- rośnie także wiedza internautów na temat "czym jest QR kod" w stosunku do roku ubiegłego, wiedza ta wzrosła o 23 procent internautów i obecnie znajomość QR kodów posiada 65 procent.

Z badania płynie także informacja, która jest ważna dla operatorów. Niestety tylko co piąty respondent jest przekonany, że jego telefon umożliwia skanowanie fotokodów.
Praktyka pokazała, że tylko 15 % internautów zeskanowało kod na swój aparat.
Reasumując, warto zastanowić się nad użyciem fotokodów w swoich kampaniach targetowanych do młodych osób, będących na czasie z technologiami - to może przynieść oczekiwany efekt. Dla operatorów i producentów płynie przekaz, że warto pomyśleć nad wstępną edukacją użytkowników telefonów. Grzegorz Chyliński, dyrektor zarządzający Mobiserve

Wars zwycięzcą "Shoot the brand" Od dwóch lat opiekuję się kultowymi markami takimi jak: Brutal, Wars, Pani Walewska w Miraculum S.A. Wszystkie mają wiernych użytkowników w grupie 60+. Marki te od 40-stu lat istnieją dzięki specyfice czasów PRL-u, niezawodnym recepturom i dobrze zbudowanej dystrybucji. To fenomen w polskiej branży kosmetycznej, że przez tyle lat produkty bez wsparcia doskonale się mają i zajmują czołowe miejsca w rankingach sprzedaży w swoich kategoriach. Od momentu, kiedy dostałam pod opiekę te marki, wiedziałam, że konieczny jest ich refreshing i zdobywanie młodszego konsumenta. Ze względu na niezbyt wysokie budżety przyznane markom na wsparcie, dokonałam zmian w opakowaniach i wprowadziłam nowe kategorie. Sukcesywnie budujemy dystrybucję dla nowości, a teraz przyszedł czas na komunikację.

Konkurs na brief ogłoszony przez MillionYou, był doskonałym pretekstem do rozpoczęcia działań na jednej z marek. Wybór padł na Warsa, który jesienią obchodzi 40-ste urodziny. Bardzo chciałam, żeby w prezencie marka dostała zasłużone wsparcie, dzięki któremu młodsze pokolenie mężczyzn dowie się, że Wars to kosmetyki również dla nich.
Dodatkowym czynnikiem motywującym do wzięcia udziału w konkursie była nowoczesna i niekonwencjonalna forma tworzenia spotów. Zdaję sobie sprawę, że zderzenie opinii konsumentów z tradycyjną marką jest ryzykowne, ale może być jednocześnie przełomem w jej historii.

Mam trzy pomysły na scenariusze, ale na tym etapie nie chciałabym ich zdradzać, żeby nie kierunkować twórców filmów. Chciałabym, żeby autorzy zobrazowali swoje postrzeganie marki. Mogę tylko powiedzieć, że są oparte na potrzebach normalnych mężczyzn, które łączą pokolenia. Zwycięskie wideo pomoże marce na wielu szczeblach. Spoty stworzone przez młode pokolenie twórców pokażą ich postrzeganie marki.. Dzięki akcji, Wars zaistnieje w nowoczesnych mediach tj. w portalach społecznościowych. Zacznie funkcjonować w świadomości młodego pokolenia. A co najważniejsze, film będzie motywacją do inwestycji w markę. Podobno życie zaczyna się po 40-tce... Małgorzata Włodarczyk, Senior Brand Manager, Miraculum S.A

Chiny blokują serwisy Bloomberga

Władze Chin zablokowały dostęp do serwisów internetowych należących do agencji informacyjnej Bloomberg i tygodnika biznesowego Bloomberg BusinessWeek. Wygląda na to, że blokada jest następstwem opublikowanego przez Bloomberg artykułu dotyczącego powiązań biznesowych rodziny chińskiego wiceprezydenta Xi Jinpinga. Autorzy tekstu dotarli do informacji potwierdzających, że klan Xi jest w posiadaniu znacznego majątku, obejmującego m.in. udziały w spółkach łącznej wartości kilkuset milionów dolarów. Według Bloomberga, właścicielami większości aktywów należących do rodziny wiceprezydenta są jego starsza siostra Qi Qiaoqiao, jej mąż Deng Jiagui i ich córka.

E-pasaż.eu - odbierz ubranie za badanie

Ubrania najlepszych marek za darmo w twojej szafie. Nowy portal E-pasaż.eu umożliwia korzystanie z darmowych produktów w zamian za udział w badaniu. Tak działa odwrócony e-commerce.W Internecie zadebiutował serwis E-pasaz.eu, który jest portalem odwróconego e-commerce. W miejscu przypominającym sklep użytkownik serwisu może otrzymać darmowe produkty, w zamian za krótkie badanie konsumenckie i pozostawienie swoich danych osobowych. Na podstawie ankiet wypełnianych przez użytkowników portalu i, zebranych dzięki temu informacji, powstają bazy, które są ściśle dostosowane do konkretnych, unikatowych, sprecyzowanych potrzeb klienta i jego branży. Ideą serwisu jest zbieranie informacji, poprzez przeprowadzanie badań opinii konsumentów, na temat aktualnych trendów w modzie, różnego rodzaju produktach i usługach oraz konsumenckich upodobaniach. Na podstawie zebranych danych, które udostępni e-pasaz.eu swoim klientom, producenci oraz sklepy, brokerzy i podmioty marketingowe mogą zaprojektować skuteczną strategię e-marketingu bezpośredniego. Biorący udział w badaniu użytkownicy portalu otrzymują natomiast niebywałą szansę zdobycia pożądanych, najmodniejszych produktów znanych marek.
Artykuły biurowe Badania Fotografia Zbiornik Reklama suki Sex oferty