W tym przypadku chodzi o interesy internautów, przeszukujących zasoby sieci w oparciu o oprogramowanie Google'a. Firma zapewnia, że nie zapomina o tych, którzy są na drugim biegunie tej "układanki", czyli o autorach oraz właścicielach portali i serwisów, zainteresowani tym, by ich strony, w wynikach wyszukiwania były jak najwyżej. W tym celu mogą podejmować różne działania - zapewnia dyrektor Google PolskaZwraca jednak uwagę, że wiele takich zabiegów firma uważa za niezgodne ze wskazówkami dla webmasterów, które publikowane są na jej stronach. Nikomu nie mówimy, że pewne rzeczy wolno lub nie wolno robić. My tylko mówimy: jeżeli chcesz uczestniczyć w obiektywnej wyszukiwarce, która stara się dostarczyć użytkownikom najbardziej obiektywnych wyników, to przestrzegaj naszych wskazówek. Jak będziesz ich przestrzegał, to będziesz na takiej pozycji w wyszukiwarce, na jaką twoja witryna, zdaniem użytkowników, zasługuje - mówi WaliszewskiSztuczne "podciąganie" pozycji w wyszukiwarce jest sprzeczne z polityka jej twórców, negatywnie wpływa na jakość wyników. Dodaje, że zachowanie wszystkich użytkowników sieci powinno opierać się na pewnych, czytelnych zasadach. Twórcy stron je tworzą, a algorytm plus pewna mądrość innych użytkowników sieci decyduje o tym, na jakiej pozycji te strony są w wyszukiwarce - dodajeDziałania, zmierzające do tego, by sztucznie "podkręcić" daną pozycję, z definicji zaprzecza obiektywności wyszukiwarki, a na to, jak podkreśla Waliszewski, firma nie może sobie pozwolić. Skutkiem ubocznym zmian, może być to, że pewne techniki stosowane przez różne serwisy internetowe po to, żeby w tych wynikach być wyżej, przestają działa - twierdzi WaliszewskiSzef Google Polska tłumaczy, że w ten tylko sposób można budować skuteczne narzędzie, jakiego dziś oczekują użytkownicy sieci. Chodzi nam o to, żeby wyniki wyszukiwania oddawały rzeczywistą sytuację w sieci i rzeczywiście odpowiadały na potrzeby użytkowników, a nie były odbiciem tego, czy ktoś potrafi sprytniej tworzyć różne rozwiązania, które powodują podbicie strony w wynikach - dodaje WaliszewskiWyszukiwarka Google została stworzona 14 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Według danych indeksuje ponad bilion witryn internetowych.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Google zmienia sposób działania wyszukiwarki (wideo)
sobota, 21 lipca 2012
Tablica.pl usunięta z Google. Czy słusznie? (infografika)
Dzięki silnej pozycji amerykańskiej firmy na polskim rynku to ona dyktuje warunki. Jedna decyzja administratora może spowodować, że dana strona będzie bardzo widoczna lub zginie w tłumie. Dlatego każda postanowienie o wycięciu, wywołuje na rynku duże emocje. Tak samo było też w maju 2012 roku, gdy z wyników wyszukiwania zniknęli Tablica.pl, Play i Bank Millenium. Decyzja Google była dla nas dużym zaskoczeniem, tym bardziej, że od początku istnienia serwisu zawsze działaliśmy uczciwie. Byliśmy też w stałym kontakcie z polskimi przedstawicielami Google, którzy nigdy nie mieli zastrzeżeń do działań Tablica.pl. Popieramy działania polegające na poprawianiu jakości wyników, jednak w naszym przypadku doszło do nieporozumienia. Nasza dotychczasowa współpraca przebiegała bez zastrzeżeń, ponieważ nigdy nie stosowaliśmy agresywnych technik pozycjonowania, które zarzuca nam Google. Znaleźliśmy się w zaklętym kręgu. Nie możemy wrócić do wyników wyszukiwania, ponieważ warunki stawiane przez wyszukiwarkę są nie do spełnienia - mówi Tomasz Drożdżyński, Dyrektor Pionu Ogłoszeń Drobnych w Grupie AllegroPrzedstawiciele Google w przeszłości informowali branżę, że wszelkie wątpliwości w postępowaniu serwisów będą zgłaszane i dopiero po ostrzeżeniu nastąpią konsekwencje. Tymczasem z Tablicą skontaktowano się dopiero 2 dni po tym, jak serwis został usunięty z wyników wyszukiwania. Dodatkowo, całą sytuację komplikuje fakt utrudnionej komunikacji z internetowym gigantem, który po przekazaniu informacji o karze i przesłaniu kilku domniemanych dowodów, nie chce się wdawać w dyskusje - dodaje Tomasz DróżdżyńskiJest kara, czy była zbrodnia?
Google Search Quality, zespół ds. walki ze spamem, zarzuca serwisowi korzystanie z SWLi, czyli z systemów wymiany linków, które pozwalają szybko wywindować witrynę na dobre pozycje w wyszukiwarce, oraz udostępnianie widgetów. Google wskazuje też przykładowe strony, które ich zdaniem zawierają nienaturalne linki do serwisu Tablica.pl. Okazuje się, że są to treści z Tablica.pl skopiowane przez użytkowników bądź webmasterów małych serwisów ogłoszeniowych. A na to, jak przekonują przedstawiciele Tablica.pl, serwis nie ma wpływu. W tym momencie mamy ponad 1,7 miliona aktywnych ogłoszeń oraz 11 milionów unikalnych użytkowników. Przy tak ogromnej skali praktycznie nie można zapobiec tego typu praktykom polegającym na kopiowaniu treści. Analizy naszego działu prawnego pokazały, że nie ma narzędzi prawnych, które mogłyby zakazać użytkownikom pobierania treści z serwisu, zwłaszcza jeśli ogłoszenie kopiuje jego autor, a to oni są sprawcami nienaturalnego ruchu, który zarzuca nam Google - mówi Tomasz DrożdżyńskiInternauci do promocji swoich ogłoszeń na prywatnych stronach, blogach czy forach wykorzystują także popularne widgety, które Tablica udostępniła na prośbę użytkowników. Te praktyki również zostały błędnie zakwalifikowane prze Google jako niedozwolone. Warto podkreślić, że widgety są powszechnie stosowane przez takie serwisy jak chociażby Amazon czy eBay i w ich przypadku Google nie miało podobnych zastrzeżeń. Bilans strat
W wypadku Tablicy marka serwisu okazała się na tyle silna, że jego daleka pozycja w wyszukiwarce dla użytkowników nie stanowiła dużego problemu. Za to konkurencja miała duże pole do popisu. Niektórzy webmasterzy wykorzystują naszą nieobecność w wynikach wyszukiwania i promują swoje witryny naszym kosztem - przed nałożoną karą codziennie odwiedzało nas średnio 180 tys. osób, którzy trafiali na Tablica.pl wpisując do Google nasze frazy brandowe, takie jak "tablica", "tablica pl" czy "tablica poznań". Dlatego też, natychmiast po otrzymaniu kary zdecydowaliśmy się zwiększyć nasze wydatki i wykupić kampanię w Google AdWords, zabezpieczając frazy brandowe. Nie zrobiliśmy tego, by sztucznie utrzymać ruch w serwisie, ponieważ tylko 10% z ponad 11 milionów unikalnych użytkowników trafia do nas poprzez linki sponsorowane - wyjaśnia Marcin Urbańczyk, General Manager Tablica.plJak widać kara nałożona przez Google dotyka nie tylko właścicieli serwisu, ale przede wszystkim użytkowników, nie tylko Tablicy. Mimo akcji zakrojonej na szeroką skalę, wiele szukanych fraz w dalszym ciągu daje przekierowania do stron nieistniejących czy do spamu, który miał być przecież wyeliminowany.
niedziela, 1 lipca 2012
Google+ walczy o użytkowników. Zagrozi Facebookowi? (wideo)
Artur Waliszewski podkreśla, że twórcom Google+ chodziło o "uspołecznienie" poszczególnych aplikacji, firmowanych przez Google'a.
Jest to produkt, który przenika do bardzo wielu innych miejsc w sieci- dodaje.Element społeczny jest widoczny w działaniu, np. w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu określonej frazy w wyszukiwarce. Rezultaty są dostosowane czy wręcz uzależnione od rekomendacji osób, których konta powiązane są z profilem danego użytkownika.
Jeżeli znajomi rekomendują pewne serwisy internetowe, restauracje, hotele, fajne klipy muzyczne czy video na YouTube, to będąc zalogowanym użytkownikiem, dokonując wyszukiwania, zobaczymy te rekomendacje. Prawdopodobnie będą to lepsze wyniki niż wyniki niespersonalizowane- tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria szef Google PolskaWiąże się to z realizacją zadań nakreślonych w strategii firmy, czyli ze spełnianiem konkretnych oczekiwań użytkownika, zarówno w przypadku prostych zapytań w wyszukiwarkach, jak i np. filmów na YouTube.
Możemy próbować zgadnąć myśli użytkownika, niezależnie od tego, kim jest. Ale z drugiej strony, wiedząc kim jest, wiedząc kim są jego znajomi, co robią w sieci, możemy też próbować dostarczyć użytkownikowi wyników, które mają szanse być dużo lepsze i trafniejsze- tłumaczy dyrektor Google Polska.Dziś Google stawia na to drugie rozwiązanie. Wśród osób związanych z firmą głośno mówi się o chęci rywalizacji z Facebookiem. Szef Google Polska nieco tonuje te nastroje, dodając, że nie o ilość, a o jakość tutaj chodzi.
Nam chodzi o to, aby rzeczywiście ten element społeczny, czyli element kształtowania rozwiązań w naszych produktach, na podstawie tego, co robią użytkownicy i ich znajomi, był jak najbardziej widoczny- mówi Waliszewski, dodając, że tym firma będzie chciała przyciągać nowych użytkowników.Na tym zresztą oparta jest strategia marketingowa. Google chce pokazać użytkownikowi, że z chwilą stworzenia profilu w Google+ zyska nowe rozwiązania, które będą dla niego przydatne i które na pewno wykorzysta w codziennym obcowaniu z siecią.