piątek, 20 lipca 2012

5 aplikacji on-line, które zmieniły nasze życie

Programy webowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Specjaliści z Cal.pl opublikowali subiektywne zestawienie aplikacji, które można śmiało polecić jako warte szczególnej uwagi aplikacje zmieniające życie internautów.1. Google Maps i Street view
Od chwili, gdy siedem lat temu wprowadzona została pierwsza, mało rozwinięta jeszcze wersja Google Maps, świat oszalał i to dosłownie. Internauci dostali w końcu narzędzie oferujące dokładne wyszukiwanie obiektów, przeglądanie autorytatywnych map i oglądanie zdjęć lotniczych powierzchni całego globu. Szczyptę goryczy do wielkiego Och i Ach dodają cynicy - możesz oglądać cały świat, a i tak patrzysz tylko na dach swojej chałupy. Z chwilą, gdy w 2007 wprowadzona została kolejna funkcja - Google Street View, szaleństwo wokół Map nabrało na intensywności. Jedni internauci pokochali wirtualne spacery przed nowym domem przyjaciół, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii, inni zobaczyć mogli stolicę Hiszpanii jeszcze grubo przed planować wycieczką. Aplikacja ta to nie tylko świetna rozrywka i same zalety. Na ciemną stronę Google Maps składają się liczne zarzuty, niepozbawione racji, o ujawnianiu tajemnic fotografowanych instytucji państwowych, dokładnego odwzorowania systemu zabezpieczeń budynków i ułatwianie realizacji mrocznych planów terrorystów. Napływają do Google również pretensje od osób prywatnych, niezadowolonych z obfotografowania posesji i domowników, zwłaszcza tych najmłodszych - zaznacza Michał Trziszka, CEO w firmie Cal.pl2. Google Docs+
Kolejny hit od Google zdążył przez sześć lat zrewolucjonizować system pracy i politykę przesyłu dokumentów. Szybkość pracy, uniwersalność i natychmiastowa widoczność efektów doceniona została wśród grup internautów połączonych pracą, nauką lub innym, wspólnym projektem. Darmowy, internetowy edytor dokumentów pozwolił na nieznaną dotąd funkcjonalność. Bez instalacji dodatkowego oprogramowania, paczek z fontami i nie martwiąc się o wersję czy format plików możliwe stało się tworzenie i edycja dokumentów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji. Wszystkie zmiany poczynione w dokumencie widoczne są w czasie rzeczywistym.

3. Facebook
Obecność społecznościowego giganta w ścisłej czołówce najważniejszych aplikacji nie powinna nikogo dziwić. Już od 2004 roku przycisk z kciukiem do góry pokochały miliony. Pod koniec 2011 roku ich liczba wyniosła ponad 845 mln i nie przestawała rosnąć. Facebook to coś więcej niż portal dla przyjaciół. To świetne narzędzie promocji marki i firmy (często wykorzystywane nawet jako zamiennik typowej witryny WWW) oraz kanał pozwalający na komunikację pomiędzy wielkimi tego świata i ich fanami. Portal stał się częścią kultury masowej, goszcząc nieustannie w starych i nowych mediach, a okazjonalnie na dużym i małym ekranie. Facebook nie przestaje zadziwiać. Nieznaną twarz serwisu odkryć mogliśmy kilka dni temu, wraz z emocjonującym debiutem giełdowym internetowego dziecka Zuckerberga.


4. YouTube
Sukces YouTube nie był przypadkowy. Serwis pozwalający na szybkie odtwarzanie wrzucanych przez internautów filmików stanowił dokładną odpowiedź na niezrealizowane dotąd w Sieci potrzeby. Pragnęli oni darmowego, ogólnodostępnego portalu z prostym interfacem i niewielkimi ograniczeniami w ilości i długości udostępnianych wideo. Z przyczyn tych powstały w 2005 roku serwis stał się najpopularniejszym i największym zbiorem zwiastunów filmowych, teledysków, amatorskich filmików, a w kolejnej fazie rozwoju - całych programów i filmów. Dzięki YouTubowi i sieciowej wirusowości filmików, przypadkowe osoby z dnia na dzień zyskiwały niewyobrażalną wręcz popularność. Może nie wszyscy doceniają urok Krzysztofa Kononowicza, Pani Basi z Klatki B czy charyzmatycznego techno-wikinga. Na każdym jednak robi wrażenie potęga internatowego medium. Chapeau bas!


5. Bankowość elektroniczna
Ostatnia, lecz niemniej istotna kwestia. Trudno porównywać aplikacje służące w zamyśle do rozrywki, z typowo funkcjonalną, pozbawioną elementu zabawy. To jednak bankowość elektroniczna pozwoliła na nieznaną dotąd swobodę w sferze kontroli i obrotu własnymi finansami. Od 1984, czyli roku gdy e-banking zaczął niezdarnie raczkować wśród Finów, oblicze zdalnej bankowości nabrało zupełnie nowej jakości. Dziś możliwa jest nie tylko kontrola kapitału i sprawdzanie historii operacji, ale też zlecanie przelewów, zakładanie lokat, ustawianie płatności stałych i to poprzez komputer, telefon komórkowy oraz inne sprzęty mobilne - dopowiada Michał Trziszka+ Z końca listy. C64 Yourself
Gratisowo dodany do zestawienia, program kompletnie bezużyteczny, nieprzydatny i nie mający większego wpływu na niczyje życie. Jedyną jego bezpośrednią funkcjonalnością jest przekonwertowanie każdego zdjęcia na obraz, przypominający ten, wyświetlany na kościach graficznych komputera C=64 - legendarnego Commodore. A pośrednio, wywoływać ma nutkę nostalgii i uśmiech internautów pamiętający najlepiej sprzedający się w historii informatyki komputer.

Czujesz się oszukany przez operatora? Ruszają bezpłatne E-porady dla konsumentów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uruchomił specjalny adres e-mail, który umożliwia uzyskanie bezpłatnej pomocy prawnej w przypadku wystąpienia problemu z nieuczciwym przedsiębiorcą.Wychodząc naprzeciw rosnącym potrzebom konsumentów, którzy szukają bezpłatnej pomocy również elektronicznie, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uruchomił centrum elektronicznych porad. Od dziś za pośrednictwem poczty elektronicznej pomocy udziela Stowarzyszenie Konsumentów Polskich. Każdy konsument mający problem z nieuczciwym przedsiębiorcą może liczyć na wsparcie specjalistów. Wystarczy skorzystać, ze specjalnego adresu porady@dlakonsumentow.pl. Pomoc prawna jest bezpłatna. W wypadku, gdy sprawa wymaga bezpośredniej konsultacji eksperta dyżurujący prawnicy wskażą właściwą instytucję lub organizację.

Gdzie jeszcze można szukać bezpłatnej pomocy w przypadku problemów z nieuczciwym przedsiębiorcą?


Bezpłatna infolinia konsumencka 800 007 707 to najszybszy i najwygodniejszy sposób uzyskania bezpośredniej pomocy przez telefon. Przydatny numer, pod który można dzwonić od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 17.00 zarówno z telefonów stacjonarnych, jak i komórkowych. Dotowaną przez Urząd bezpłatną infolinię prowadzi Federacja Konsumentów.


Porady prawne można uzyskać także bezpłatnie u miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów. Rzecznicy konsumentów są zatrudnieni w starostwach powiatowych i urzędach miejskich. Dane teleadresowe do rzecznika najbliższego miejscu zamieszkania można znaleźć korzystając z wyszukiwarki instytucji udzielających bezpłatnej pomocy konsumenckiej na stronie serwisu internetowego UOKiK.


W ramach działań edukacyjnych wspierających działania instytucji pomagających bezpośrednio konsumentom Urząd przygotował na swojej stronie internetowej specjalne poradniki w formie najczęściej zadawanych przez konsumentów pytań i odpowiedzi.

niedziela, 1 lipca 2012

Co nowego na Facebooku? (komentarze)

W ostatnich dniach na Facebooku pojawiła się jeszcze większa ilość zmian niż zwykle. Portal ciągle się zmienia i czasem trudno za tym nadążyć. Specjalnie dla Was ostatnie nowości komentują i objaśniają specjaliści.W zeszłym tygodniu Facebook wprowadził dwie interesujące opcje dla swoich użytkowników. Pierwsza umożliwia edytowanie wpisanych komentarzy - dzięki temu, jeżeli się pomylimy to nie musimy usuwać wpisu, lecz możemy go edytować. Wszystkie nasze zmiany w komentarzu, historia edycji widoczna jest pod naszym komentarzem, dzięki czemu opcja edytowania nie będzie masowo wykorzystywana przez osoby, które dzięki funkcji mogłyby twierdzić coś innego niż zapisały za pierwszym razem w komentarzu.

Druga kwestia dotyczy mobile'a. Na mobilnej wersji serwisu testowana jest opcja umożliwiającą poszukiwanie znajomych z Facebooka, którzy są w pobliżu (Find Friends Nearby - Szukaj znajomych w pobliżu). Funkcja została rozwinięta po przejęciu firmy Friendshake kilka miesięcy temu.
Dzięki niej będąc na konferencji i wymieniając się numerami telefonu z innymi możemy w łatwy sposób dodać ich także do znajomych na Facebooku. Aby opcja zadziałała obie osoby muszą otworzyć zakładkę w telefonie lub stronę fb.com/ffn i po chwili pojawią się na liście.


Trzeba się tylko zastanowić nad ustawieniami aplikacji - czy chcemy każdemu znajomemu pokazywać, gdzie obecnie jesteśmy? Opcja ta ma też możliwości do wykorzystania w geolokalizacji i np. zachęcania znajomych, którzy są w pobliżu do odwiedzenia konkretnej restauracji, aby razem w niej otrzymać jakąś zniżkę.

Łukasz Dębski, Strategy Manager, Socializer SA Facebook zdążył już przyzwyczaić do ciągłych zmian. To dobrze, bo nigdy nie był to produkt doskonały. Dzięki niedawnym modyfikacjom użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy narzędzia. Ci drudzy otrzymali instrumenty całkiem potężne i przywracające stare zasady gry w mediach społecznościowych. Pojawił się przede wszystkim zasięg postów. Mamy więc powrót do pierwotnych wskaźników kampanii internetowych. Możemy także promować wybrane posty i planować ich publikację. To ostatnie pełni rolę najmniej istotną i służy przede wszystkim ułatwieniu pracy przy stronach hobbystycznych. Dla dużych i komercyjnych marek nie znaczy nic. Przecież to nie działa tak, że zaplanuję post na weekend i jestem zwolniony ze śledzenia dialogu pod tym wpisem i moderowania go. Z takim założeniem lepiej nie publikować wcale.
Promowanie postów ma już znacznie większy ciężar gatunkowy. Nowością jest to, że płacimy jednorazowo za zwiększenie dotarcia wybranego przez nas wpisu. W rzeczywistości płacimy więc za oszukanie Edge Ranku i przypomnienie się fanom, którzy dawno o nas zapomnieli. Tyle, że równie logiczne jest to, że płacimy za dotarcie do naszych własnych fanów. Innymi słowy płacimy dwa razy: raz za pozyskanie fanów, drugi raz za dotarcie do nich. Wiadomo bowiem, choć rzadko się o tym mówi głośno, iż fanów się kupuje. A przecież ASU nie jest niczym innym niż płatnym pozyskaniem fana. Dlatego płacimy teraz dwa razy za to samo. Za fana i za jego atencję. Spotyka się to z moim wewnętrznym sprzeciwem.

Najważniejszą zmianą dla marketerów jest jednak bez wątpienia zasięg. Jeden z najstarszych i najbardziej aktualnych wskaźników kampanii online powrócił nieco na palcach, po cichu. Niewiele się o tym mówiło, zupełnie jakby bagatelizując tę zmianę. A to przecież wielkie wydarzenie. Facebook zaproponował tym samym odpowiedź na odwieczne pytania o ROI i KPI w kampaniach social mediowych. Po co odkrywać koło na nowo i wymyślać nic nie warte wskaźniki skoro zasięg jest sprawdzony i doskonale policzalny? Oczywiście można się zastanawiać, na ile w ogóle zasięg pasuje do idei marketingu społecznościowego, który przecież miał różnić się od tradycyjnego displayu i stawiać na relacje. Tyle, że nim zacznie się budować relacje to trzeba mieć z kim w nie wejść. W innym przypadku będziemy gadać do lustra, a na to istnieje szereg medycznych określeń i żadne z nich nie jest pochlebne.


Są jeszcze oczywiście użytkownicy. Dla nich kojarzę jedną tylko zmianę i to kosmetyczną. Zmianie uległ widok ekspandowanych miniaturek zdjęć w postach na bardziej wizytówkowe. Widać na nich cover photo i nowy układ tekstu, co do którego spekuluje się już od kilku miesięcy, że ma się stać docelowo widokiem na Osi Czasu. Inną zmianą jest przycisk "posłuchaj" na stronach zespołów muzycznych, która połączona jest z aplikacją Deezera. Jest to już jednak modyfikacja z brodą, gdyż było o niej głośno na początku tego roku. Celem tej zmiany miało być zatrzymanie użytkowników na Facebooku bez odsyłania ich do zewnętrznych stron czyli przyjemny user experience.


Podsumowując, użytkownicy dostali zabawki, a marketerzy fajne narzędzia. Zobaczymy tylko, czy uda im się coś z tego zbudować. Obawiam się jednak, iż w branży dalej będzie się głośno mówić, że media społecznościowe to poligon doświadczalny, że nic o nich nie wiadomo, a klientom sprzedawać się będzie bajki o wymyślonych wskaźnikach, których klienci i tak mierzyć nie będą. Jeśli zaś potwierdzą się zapowiedzi szefów Facebooka to niebawem będziemy mówić o rozwiązaniach mobilnych na dużą skalę. Jestem bardzo ciekaw, jak Facebook odniesie się do trendu Social-Local-Mobile i w jaki sposób zapragnie posiąść i tę przestrzeń.

Michał Gąsior, Senior Interaction Specialist // Mediacom
Bloger marketingowy @ blog.oslawiony.pl
Facebook ciągle ewoluuje i ostatnie tygodnie to kolejne zmiany. Przede wszystkim w oczy rzuca się powiększenie zdjęć w newsfeedzie, zarówno w tradycyjnych przeglądarkach, jak i w aplikacjach mobilnych. Dla użytkowników to większa czytelność, a dla content managerów kolejna dobra okazja, żeby wykazać się przyciągającymi oko kreacjami. Zdjęcia już od dłuższego czasu generują najwięcej aktywności, a ta zmiana może ten nurt tylko pogłębić. Drugą "kosmetyczną" zmianą jest powiększenie czcionek. Teraz Tablica wydaje się zapełniona, nie ma pustych przestrzeni w layoucie, które obserwujemy chociażby w Google+.

Kolejnymi dużymi zmianami, które są wprowadzane od kilku tygodni są promowane posty, które pomagają w dotarciu do fanów, którzy nie byli aktywni na fanpage'ach od jakiegoś czasu. To narzędzie wspomagające naszą działalność zasięgową, a dla użytkowników jest dość nieinwazyjna. Po prostu kolejny post marki z dopiskiem, że jest to post opłacony. Facebook wprowadził tą funkcję reklamową również w wersji mobilnej.


Pojawiła się również edycja komentarzy, co może być przydatne zarówno dla marek, jak i zwykłych użytkowników. Pytanie tylko, czy możliwość wyedytowania komentarza nie będzie wodą na młyn trolli i hejterów, którzy będą mogli zmienić swoją wypowiedź w każdej chwili. Dla community managerów zaś to kolejne udogodnienie w razie popełnienia literówek lub nawiązywania do już nieaktualnej wypowiedzi jednego z fanów, bez kasowania. Ciekawe kiedy otrzymamy możliwość edycji postów?


Zapowiedziano, że w niedalekiej przyszłości zostaną uruchomione dodatkowe aplikacje wewnątrz Facebooka, które będą opłacane abonamentowo. Ten news oraz niedawne doniesienia o zasięgu dotarcia do fanów rzędu 16% spowodowały, że od zeszłego tygodnia możemy obserwować ciekawy fanpage'owy łańcuszek, w którym administratorzy powołują się na nową politykę Facebooka, która ogranicza widoczność postów.


To pokazuje stosunkowo małą wiedzę dotyczącą narzędzia, którym operują moderatorzy. Wielu z nich termin Edge Rank nic nie mówi, a powinien. Trudno również przebić się przez mentalność, że śmieciowe posty są lepsze niż dedykowany content, który generowałby wartościowe aktywności użytkowników. Pisałem o tym wielokrotnie, a wyżej opisany łańcuszek skłonił mnie do stworzenia małego sprostowania, które pojawiło się już na kilku fanpage'ach.

Jakub Prószyński
Community manager, faceADDICTED
Bloger, prowadzi Pijaru Koksu Blog, blog o marketingu i social media

Interia.pl i Juventus ruszają z piłkarską Akademią Trików

Interia.pl, we współpracy z Juventus Soccer Schools, utworzyła Akademię Trików - projekt, którego głównym celem jest zachęcanie młodzieży do uprawiania sportu.Z myślą o młodych adeptach Akademii Trików, trener JSS, Davide Fornaca przygotował propozycję ośmiu trików - starannie dobranych i wyselekcjonowanych z całego zestawu ćwiczeń, z których korzysta się podczas treningów z młodymi piłkarzami. Dla każdego triku Interia.pl przygotowała opis oraz film z udziałem Mirosława Szymkowiaka, pokazujący, jak wykonać dany układ.Były piłkarz reprezentacji Polski, dziś zajmujący się głównie trenowaniem młodych sportowców udziela w nich konkretnych wskazówek i pokazuje, jak poprawnie wykonać każdy trik. Akademii Trików w Interia.pl towarzyszy konkurs, w którym główną nagrodą jest udział w jednym z letnich obozów piłkarskich organizowanych przez Juventus Soccer Schools. Zadaniem uczestników jest nagranie dowolnego triku piłkarskiego oraz uzasadnienie, dlaczego chce się pojechać na obóz. Zgłoszenie wraz z nagraniem należy wysłać do 10 lipca.

Szczegóły dotyczące akcji oraz towarzyszącego jej konkursu znajdują się w Raporcie Specjalnym w serwisie Sport.interia.pl.

Eko-faktura.pl - rozwiązanie dla przedsiębiorców

Faktury elektroniczne stają się w Polsce coraz bardziej popularne. Ma to związek z wprowadzeniem w naszym kraju istotnych zmian w przepisach prawnych.Przepisy te regulują stosowanie faktury elektronicznej i sankcjonują praktyki dopuszczone wcześniej przez przepisy unijne. Zgodnie z obecnym rozporządzeniem Ministerstwa Finansów, faktura elektroniczna podlega takim samym zasadom księgowym i rozliczeniowym jak faktura w formie papierowej. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku, kielecka firma Exentis uruchomiła dla przedsiębiorców serwis internetowy, który umożliwia przesyłanie i archiwizację faktur elektronicznych. Serwis http://www.Eko-faktura.pl gwarantuje pełną zgodność obsługi procesu e-fakturowania z przepisami polskiego prawa. Rozwiązanie oparte jest o technologię tzw. "aplikacji w chmurze" (ang. Cloud computing) oraz udostępniania oprogramowania jako usługi w modelu SaaS (Software as a Service). Firmy, które chcą przesyłać faktury drogą elektroniczną, nie muszą inwestować w dodatkowe oprogramowanie i po opłaceniu abonamentu mogą korzystać z oprogramowania dostępnego on-line niemal natychmiast po założeniu konta.

Korzystanie z systemu nie zmienia niczego w procesie fakturowania jaki obowiązuje w firmach. Użytkownik może wystawiać faktury w dowolnym programie księgowym zainstalowanym lokalnie na swoim komputerze.


Unikalnym elementem rozwiązania jest tzw. Eko-Faktura Printer, darmowe oprogramowanie dostępne dla użytkowników serwisu eko-faktura.pl, które umożliwia automatyczne przesłanie faktury elektronicznej wystawionej w dowolnym programie księgowym na wskazany adres e-mail. Każdy przesyłany plik e-faktury jest sygnowany podpisem elektronicznym i umieszczany w archiwum dokumentów elektronicznych.


Kluczową cechą serwisu eko-faktura.pl jest to, że cały proces obsługi faktury elektronicznej jest zgodny z przepisami polskiego prawa. Przedsiębiorca nie musi martwić się o zapewnienie integralności treści czy autentyczności pochodzenia dokumentów. Do dyspozycji ma również narzędzie do zarządzania zgodami na przesyłanie e-faktur. Dodatkowo, celem zapewnienia pełnej zgodności z wymogami prawa, serwis pozwala użytkownikom na udostępnianie faktur elektronicznych, między innymi na potrzeby kontroli skarbowych.
Serwis eko-faktura.pl dedykowany jest dla wszystkich firm, które preferują nowoczesne rozwiązania biznesowe i chcą wdrożyć w swojej organizacji formalny, zgodny z przepisami polskiego prawa i w pełni nadzorowany proces przesyłania i archiwizacji faktur elektronicznych.

Google+ walczy o użytkowników. Zagrozi Facebookowi? (wideo)

Około 250 milionów użytkowników na całym świecie, w tym około miliona w Polsce. Google+, zgodnie z założeniami jego twórców, rośnie w siłę, stając się realną alternatywą dla FacebookaĆwierć miliarda użytkowników Google+ na świecie to dla szefostwa koncernu wciąż za mało. Ambicje są dużo wyższe. Mówi się o podwojeniu tej liczby, a co najmniej osiągnięciu 400 milionów aktywnych profili do końca przyszłego roku. W ten sposób Google+ stałby się realną alternatywą dla Facebooka. Tu jest zupełnie inny koncept. Nie uważam, że takie wprost porównywanie Facebooka i Google+ ma sens, po prostu to są różne serwisy- zastrzega jednak Artur Waliszewski, dyrektor polskiego oddziału Google'a

Artur Waliszewski podkreśla, że twórcom Google+ chodziło o "uspołecznienie" poszczególnych aplikacji, firmowanych przez Google'a.

Jest to produkt, który przenika do bardzo wielu innych miejsc w sieci- dodaje.

Element społeczny jest widoczny w działaniu, np. w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu określonej frazy w wyszukiwarce. Rezultaty są dostosowane czy wręcz uzależnione od rekomendacji osób, których konta powiązane są z profilem danego użytkownika.

Jeżeli znajomi rekomendują pewne serwisy internetowe, restauracje, hotele, fajne klipy muzyczne czy video na YouTube, to będąc zalogowanym użytkownikiem, dokonując wyszukiwania, zobaczymy te rekomendacje. Prawdopodobnie będą to lepsze wyniki niż wyniki niespersonalizowane- tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria szef Google Polska

Wiąże się to z realizacją zadań nakreślonych w strategii firmy, czyli ze spełnianiem konkretnych oczekiwań użytkownika, zarówno w przypadku prostych zapytań w wyszukiwarkach, jak i np. filmów na YouTube.

Możemy próbować zgadnąć myśli użytkownika, niezależnie od tego, kim jest. Ale z drugiej strony, wiedząc kim jest, wiedząc kim są jego znajomi, co robią w sieci, możemy też próbować dostarczyć użytkownikowi wyników, które mają szanse być dużo lepsze i trafniejsze- tłumaczy dyrektor Google Polska.

Dziś Google stawia na to drugie rozwiązanie. Wśród osób związanych z firmą głośno mówi się o chęci rywalizacji z Facebookiem. Szef Google Polska nieco tonuje te nastroje, dodając, że nie o ilość, a o jakość tutaj chodzi.

Nam chodzi o to, aby rzeczywiście ten element społeczny, czyli element kształtowania rozwiązań w naszych produktach, na podstawie tego, co robią użytkownicy i ich znajomi, był jak najbardziej widoczny- mówi Waliszewski, dodając, że tym firma będzie chciała przyciągać nowych użytkowników.

Na tym zresztą oparta jest strategia marketingowa. Google chce pokazać użytkownikowi, że z chwilą stworzenia profilu w Google+ zyska nowe rozwiązania, które będą dla niego przydatne i które na pewno wykorzysta w codziennym obcowaniu z siecią.

[FELIETON] Za granicę na własną rękę - jak bezpiecznie zaplanować podróż?

Rezerwacja noclegów przez Internet, bilety samolotowe, zakupy grupowe - już co trzeci Polak zorganizuje w tym roku swoje wakacje za pośrednictwem sieci. Formalności związane z organizacją wakacji na własną rękę za granicą nie zawsze są dla nas jasne. Jak bezpiecznie zaplanować i opłacić zagraniczny wypoczynek za pośrednictwem sieciWedług najnowszych badań przeprowadzonych przez TNS Polska na zlecenie serwisu zakupów grupowych Citeam.pl, już co trzeci Polak będzie organizował tegoroczny urlop za pośrednictwem Internetu. Najwięcej osób poszuka i zarezerwuje w ten sposób nocleg w hotelu czy domku letniskowym. Wykorzystanie Internetu w tym celu najchętniej deklarują osoby z grupy wiekowej 25-29 oraz te z wykształceniem wyższym.

O ile organizacja wakacji w kraju nie jest skomplikowana, tak podczas planowania wypoczynku za granicą, na drodze może stanąć głównie proces zakupowy (użycie karty kredytowej) czy komunikacja. A możliwości samodzielnego zorganizowania wakacji poza krajem, dzięki wykorzystaniu Internetu, jest dziś wiele:

Nie wychodząc z domu można kupić bilet na samolot do wybranej lokalizacji, w jednym miejscu porównać ceny poszczególnych przewoźników, wyszukać i zabukować najtańszy hotel za granicą, wykupić gotową wycieczkę w biurze podróży lub na serwisie zakupów grupowych- wylicza Tomasz Henel, wykładowca Akademii Allegro, edukacyjnej jednostki Grupy Allegro.

Polacy w sieci kupują również za pośrednictwem urządzeń mobilnych - jak wykazał raport "zanox Mobile Performance Barometer" za 2011 rok, najwięcej transakcji zawieranych za pośrednictwem smartfonów dotyczy właśnie m.in. zakupu biletów samolotowych.


Tanie linie? Albo kartą albo płatnym przelewem
Lot do Rzymu, Paryża czy Barcelony dzięki tanim przewoźnikom może kosztować nawet kilkadziesiąt zł w jedną stronę. Po pierwszej fali entuzjazmu, nadchodzi jednak otrzeźwienie - przewoźnik kusi internautów wachlarzem dodatkowo płatnych usług, w które nietrudno przypadkowo kliknąć. Poza tym płatność za bilet jest możliwa często tylko przy użyciu karty kredytowej lub debetowej (Ryanair, Easyjet). Ten mechanizm jest dobrze znany osobom kupującym na zagranicznych platformach handlowych czy w e-sklepach.

Obecnie kartę kredytową ma w portfelu co piąty posiadacz karty płatniczej, a jeszcze mniej osób faktycznie z niej korzysta. Kupując w Polsce, internauta ma dużo łatwiej, gdyż może skorzystać z e-przelewów, które automatycznie generują rachunek za zakupy i kierują do wybranego banku- wyjaśnia Tomasz Henel z Akademii Allegro.

Przelewem zapłacimy rezerwując bilet w Wizzair, LOT, ale również u wielu pośredników, takich jak BiletynaSamolot.com.pl, eSky, eWings czy Tripsta. Zaletą tych ostatnich jest przede wszystkim możliwość porównania cen u różnych przewoźników, dat oraz dogodnych godzin wylotu. Ponadto transakcję można sfinalizować bezpośrednio na stronie pośrednika.


Warto jednak pamiętać, że serwisy pobierają opłatę transakcyjną podczas zakupu biletu, która może wynieść nawet ok. 100 zł. Wykonanie przelewu bankowego podczas opłaty za bilet jest płatne już u wszystkich - przewoźników (np. na Wizzair 18 zł) oraz na agregatorach linii lotniczych. Aby zwiększyć sprzedaż, serwisy te często organizują promocje w postaci dni bez opłat transakcyjnych, a większość wykorzystuje również dobrze znany w e-commerce mechanizm cross-sellingu oferując dodatkowo poszukiwanie noclegów, wynajem auta czy ubezpieczenie- dodaje Krzysztof Henel, wykładowca Akademii Allegro. Podobnie funkcjonują portale umożliwiające wykupienie noclegów za granicą.

Hotel w Rzymie lub Barcelonie rezerwowany po polsku
W Polsce istnieje już kilka serwisów internetowych umożliwiających nie tylko porównanie oferty setek hoteli i cen, ale również ich wykupienie. Takie portale, jak eSky, Booking.com, Rezerwuje.pl czy Turez.pl agregują bazę ośrodków z danej miejscowości - wyszukiwarka umożliwia segregację ofert pod względem ceny, oddalenia od centrum czy terminu przyjazdu. Przy rezerwacji wpłacamy od razu całość kwoty za pobyt, a mailowe potwierdzenie transakcji jest podstawą do realizacji noclegu na miejscu.
Warto jednak wiedzieć, że serwisy te oferują wykupienie tego samego noclegu w różnych cenach. Do gry wkracza ponownie mechanizm cross-sellingu:

Przykładowo wykupując pobyt w hotelu w Rzymie, portal oferuje nam kilka opcji cenowych. Podstawowa zawiera opłatę wyłącznie za nocleg, ale dodając kilkadziesiąt złotych można w późniejszym czasie bezpłatnie anulować rezerwację, gdybyśmy się rozmyślili. Dopłacając kolejną kwotę można wykupić śniadanie: bez opcji bezpłatnego anulowania lub, po kolejnej dopłacie, z opcją- wymienia Krzysztof Henel z Akademii Allegro.

Cross-selling w wydaniu tanich linii lotniczych jest jednak bardziej rozbudowany - płacąc za bilet, przewoźnik zachęca do dokupienia ubezpieczenia podróżnego (pomoc medyczna, odwołanie lotu lub repatriacja), gwarancji pierwszeństwa wejścia na pokład, a nawet zakupu walizki zgodnej rozmiarowo z wymaganiami linii lotniczych. Nietrudno kliknąć przypadkowo w jedną z dodatkowo płatnych opcji.


Zanzibar i Kambodża za 1000 zł? Kto szuka, ten w sieci znajdzie
Za pośrednictwem sieci można także zorganizować wakacje kupując na zakupach grupowych. W tym przypadku dokonanie transakcji nie przysparza jakichkolwiek problemów (można płacić przelewem) - należy jednak zwracać uwagę na warunki realizacji kuponu. Szczególnie, jeśli oferta dotyczy lokalizacji zagranicznej, to wobec utrudnionego kontaktu warto sprawdzić następujące kwestie:

Przed zakupem można wysłać maila do ośrodka z pytaniem o dostępność terminów. Sprawdźmy również, czy np. dłuższe wycieczki do Grecji, Hiszpanii czy Egiptu zawierają przelot oraz wyżywienie. Czasami, przy zorganizowanym programie dla urlopowiczów, wstępy do muzeów, rejsy statkiem i podobne nie są wliczone w cenę kuponu- mówi Tomasz Henel, wykładowca Akademii Allegro.

U progu wakacji na serwisach zakupów grupowych można znaleźć przykładowo takie oferty zagraniczne, jak: 999 zł za 8-dniowy pobyt 2 osób ze śniadaniami na Zanzibarze (Citeam.pl), 1099 zł za 6-dniowy pobyt dla pary w hotelu***** ze SPA w Kambodży (FastDeal), 1709 zł za 8 dni w hotelu***** w egipskim Sharm El-Sheikh (KupBon.pl), 2945 zł za 8 dni pobytu z All Inclusive na Dominikanie z przelotem z Mediolanu (Groupon).

Artykuły biurowe Badania Fotografia Zbiornik Reklama suki Sex oferty